Skończyła się kadencja I prezes Sądu Najwyższego, Małgorzaty Manowskiej (62 l.). W lutym zgromadzenie ogólne sędziów SN wybrało pięciu kandydatów na jej następcę. Wszyscy są tzw. „neosędziami”. Prezydent Karol Nawrocki ostatecznie zdecydował, że szefem SN zostanie Zbigniew Kapiński. – Był tym, który jako pierwszy sprzeciwił się łamaniu praworządności przez obecny rząd – tak argumentował decyzję rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz (l. 45).
Przeciwny wyborowi Kapińskiego był prezes PiS, podkreślając, że sędzia ten zasiadał w sądzie lustracyjnym ws. Lecha Wałęsy (80 l.) w 2000 r. Sąd stwierdził, że były prezydent nie był tajnym współpracownikiem SB. – Nie wyobrażam sobie, aby sędzia, który brał w tym udział, został I prezesem Sądu Najwyższego – napisał Jarosław Kaczyński w serwisie X przed ogłoszeniem decyzji przez prezydenta.
– Karolu, popełniłeś straszny błąd i nawet to, kto i w jaki sposób Cię do tego namówił, nie tłumaczy tego błędu – to z kolei reakcja byłego szefa BBN, historyka Sławomira Cenckiewicza (55 l.) na decyzję ws. I prezesa SN.
Ekspert od polityki wyjaśnia decyzję prezydenta Nawrockiego
Czy przeciwstawienie się liderowi PiS oznacza, że prezydent Nawrocki postawił na niezależność? – To by oznaczało jakiś zasadniczy zwrot, a na pewno czegoś takiego tutaj nie było – uważa socjolog, prof. Henryk Domański.
Za decyzją prezydenta stały określone przesłanki. On musiał kogoś wybrać i akurat sędzia Kapiński najbardziej się kwalifikował. Sędzia ten wydał określone orzeczenia ws. Wałęsy wiele lat temu, ale to nie ma znaczenia, gdyż zrównoważył to innymi orzeczeniami, które były do zaakceptowania przez część prawicowo‑konserwatywną – dodaje ekspert.
Przypominamy, że Kapiński orzekał w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (IKNiSP), powołanej w 2018 r., która była ostro krytykowana przez TSUE i Komisję Europejską.