Spis treści
Brak prostych rozwiązań w Konstytucji
W przeciwieństwie do sportu, gdzie remisy rozstrzyga się w rzutach karnych czy dodatkowych rundach, amerykański Senat nie ma równie klarownych mechanizmów awaryjnych. Jak wskazuje w swojej analizie serwis Fox News, w przypadku równego podziału głosów Konstytucja USA nie przewiduje automatycznego przyznania statusu większości partii, z której wywodzi się urzędujący prezydent. Zgodnie z 44 stałymi regulaminami izby wyższej Kongresu, nie istnieje żaden sformalizowany system pozwalający na jednoznaczne ustalenie, która strona przejmuje stery w przypadku podziału 50 na 50.
Jedynym mechanizmem przewidzianym w amerykańskim prawodawstwie jest funkcja Przewodniczącego Senatu, którą z urzędu pełni wiceprezydent Stanów Zjednoczonych. W przypadku imiennych głosowań kończących się wynikiem remisowym, może on oddać decydujący głos. Z zasady wszelkie remisy bez interwencji wiceprezydenta oznaczają porażkę danego wniosku lub ustawy. Warto jednak zaznaczyć, że sama instytucja „lidera większości” jest stosunkowo młoda – wykształciła się dopiero na początku XX wieku. W zamyśle Ojców Założycieli Senat miał być bowiem ciałem zrzeszającym w pełni równych sobie polityków.
Historyczne precedensy i sztuka kompromisu
Historia amerykańskiego parlamentaryzmu zna już przypadki remisów, które wymuszały na politykach nieszablonowe działania. Podobne kryzysy miały miejsce w 1881 roku na skutek licznych politycznych rezygnacji, a także w latach 50. XX wieku. W najnowszej historii kluczowe okazały się jednak lata 2000 oraz 2020. W obu tych przypadkach partie zmuszone były wypracować specjalne umowy o podziale władzy (ang. power-sharing agreement), aby uniknąć paraliżu państwa i umożliwić normalne funkcjonowanie komisji senackich.
Najgłośniejszy precedens ustanowiono po spornych wyborach w 2000 roku. Wówczas republikański senator Trent Lott i Demokrata Tom Daschle zawarli historyczne porozumienie. Dzięki decydującemu głosowi republikańskiego wiceprezydenta Dicka Cheneya to Republikanie dysponowali formalną większością, co dawało im wyjątkowo wygodną pozycję wyjściową. Pakt gwarantował jednak obu stronom równą reprezentację w każdej komisji, a także przyznawał Demokratom specjalne uprawnienia proceduralne na sali obrad. Porozumienie to zyskało natychmiastowe poparcie wszystkich 100 senatorów. Identyczny model podziału władzy wykorzystano po dogrywkach wyborczych w Georgii na początku 2021 roku.
Logistyczne wyzwania dla administracji
Obecny układ polityczny sprawia, że ewentualny remis w Senacie to w teorii niezwykle wygodna sytuacja dla ugrupowania, które kontroluje fotel wiceprezydenta, gdyż to ono dysponuje głosem rozstrzygającym w newralgicznych momentach. W praktyce jednak, przy braku formalnej umowy o podziale władzy pomiędzy liderami obu partii, codzienne funkcjonowanie w zablokowanym Kongresie staje się dla władzy wykonawczej sporym obciążeniem logistycznym.
Gdy w Senacie nie ma wyznaczonej jasnej większości proceduralnej, obowiązek niemal ciągłego przewodniczenia debatom spada na wiceprezydenta lub najstarszych stażem senatorów pełniących funkcje prezydentów pro tempore. Jak zauważają amerykańscy publicyści, konieczność permanentnej obecności na Kapitolu może drastycznie ograniczyć czas, jaki druga osoba w państwie mogłaby poświęcić na inne obowiązki w administracji czy planowanie przyszłych kampanii prezydenckich. Ponadto ewentualne spory prawne dotyczące obsadzenia pojedynczych mandatów mogą dodatkowo zaostrzyć i tak już wysoce spolaryzowany klimat polityczny w Waszyngtonie.