Żurek: Nie jestem ministrem od odwetu
Niedawno minął miesiąc od rekonstrukcji rządu, a największą zmianą było odwołanie ze stanowiska ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Adama Bodnara (48 l.) oraz powołanie na jego miejsce Waldemara Żurka. Nowy szef resortu sprawiedliwości to były sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie i były rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa, jeden z najbardziej rozpoznawalnych obrońców niezależności sądów. W czasie rządów PiS był degradowany, przenoszony służbowo i objęty postępowaniami dyscyplinarnymi. Wielu komentatorów uważa, że Żurek sprawniej niż Bodnar rozliczy afery z czasów PiS, choć obecny szef resortu twierdzi, że nie jest to jego celem. – Nie jestem ministrem od odwetu. Uważam, że państwo prawa nie może działać w oparciu o emocje, tylko o obowiązujące prawo, konstytucję i prawo europejskie. Rozliczenia nie są zemstą – są koniecznością w państwie demokratycznym, jeżeli prawo zostało naruszone – powiedział Waldemar Żurek w wywiadzie dla „Super Expressu”.
Minister rozpoczął urzędowanie od odwołania z delegacji w resorcie sprawiedliwości dziewięciu sędziów, którzy podpisali listy do „neoKRS” lub są „neosędziami”. Z tych samych powodów zawieszonych zostało także 46 prezesów i wiceprezesów sądów.
Sąd zajmie się sprawą Błaszczaka
7 sierpnia śląska prokuratura skierowała akt oskarżenia przeciwko byłemu funkcjonariuszowi policji Arturowi Sz. w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych (RARS). Artur Sz. usłyszał aż 23 zarzuty, w tym dotyczący uwięzienia pracownicy firmy Red is Bad, która podpisywała umowy z RARS. Tydzień później lubelski wydział Prokuratury Krajowej skierował pierwszy akt oskarżenia w śledztwie dotyczącym tzw. afery wizowej. Sześć osób oskarżono o przestępstwa dotyczące przekazania Edgarowi K. pieniędzy w zamian za pośrednictwo w załatwieniu wiz w polskich placówkach konsularnych.
Z kolei 22 sierpnia do warszawskiego sądu okręgowego trafił akt oskarżenia wobec m.in. byłego szefa MON Mariusza Błaszczaka i obecnego szefa BBN Sławomira Cenckiewicza (54 l.). Sprawa dotyczy odtajnienia w 2023 r. (podczas kampanii wyborczej) części planu użycia sił zbrojnych „Warta”. Niedawno zaś media poinformowały, że przesłuchani w sprawie dotyczącej RARS mają zostać: były premier Mateusz Morawiecki i były szef jego kancelarii Michał Dworczyk (50 l.).
Te działania budzą niepokój w PiS, chociaż politycy tej partii wypowiadają się o ministrze lekceważąco. – Działa niejaki Żurek, nie wiem, gdzie on się powinien znaleźć. Czy najpierw za kratkami? Ale są oznaki, które odnoszą się do jego wypowiedzi, zachowań, które by wskazywały, że przedtem potrzebne byłyby trochę łagodniejsze kratki, w innych instytucjach? Może by go trzeba było troszkę podleczyć – powiedział niedawno prezes PiS Jarosław Kaczyński (76 l.) do swoich wyborców w Bydgoszczy.
Minister musi wykazać skuteczność
Czego możemy spodziewać się po ministrze Żurku w kolejnych miesiącach? – W pewnym momencie będzie musiał zrobić coś spektakularnego, co jest politycznie nośne. Powinien przynieść czyjąś polityczną głowę, najlepiej byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Ale czy to się uda? Próby sprowadzenia Ziobry przed komisję ds. Pegasusa pokazały, że łatwo nie będzie – uważa Sergiusz Trzeciak, ekspert ds. komunikacji strategicznej.
Z kolei rozliczenia nie są wcale przez wielu z nas oczekiwane. – Wybory prezydenckie pokazały, że dla większości wyborców inne rzeczy są istotne. Oczywiście można grać w polityce na wielu fortepianach naraz, w tym na fortepianie rozliczeń. Jeżeli z tego fortepianu melodia będzie dobywała się najgłośniej, to może obrócić się to przeciwko koalicji rządowej. Wprawdzie będzie widownia, która jest tą melodią zachwycona, ale większość jest mniej zachwycona i uzna, że zamiast zajmować się rozwojem kraju, rząd zajmuje się rozliczeniami – uważa politolog, prof. Olgierd Annusewicz.
Poseł PiS Zbigniew Kuźmiuk: - Rozliczenia stają się coraz bardziej iluzoryczne, zwłaszcza że oskarżenia były najczęściej fikcyjne. Dowiadujemy się na przykład, że finalizowane są raporty w sprawie wyłudzeń w Krajowej Administracji Skarbowej na łączną kwotę 100 mld zł, ale nie udało się ustalić nawet wątpliwości dotyczących wydatków poniżej 1 miliarda. Czyli narracja prowadzona miesiącami nagle upada. Tak wygląda rządzenie w wykonaniu ekipy Donalda Tuska. Zapewne jakieś nieprawidłowości były, ale zostaliśmy odsądzeni od wiary, a po półtora roku okazuje się, że nie ma kogo i za co ścigać. A zestawmy to wszystko ze skandalami wokół KPO — warto przypomnieć, że ścigano księdza i urzędniczki za wybudowanie ośrodka dla osób zagrożonych wykluczeniem, a niewinnego człowieka wyeliminowano z życia publicznego.
Eksperci wątpi w sukces rozliczeń PiS
Prof. Olgierd Annusewicz, politolog: Nie spodziewałbym się jakichś spektakularnych działań w rozliczaniu PiS. Takich działań oczekuje przede wszystkim twardy elektorat, który jest istotny, by wygrywać wybory, ale nie tylko on decyduje o sile politycznej ugrupowania. W związku z tym uważam, że znaczące wzmożenie w kwestii rozliczeń może się politycznie nie opłacać całej koalicji. Jeśli prokuratura posiada materiały, które faktycznie doprowadziłyby do skazujących wyroków, to wtedy ma to sens — i to już trochę ostatni dzwonek, by takie mechanizmy rozliczeniowe uruchomić. Natomiast jeśli miałoby się to skończyć na dwóch konferencjach prasowych, a następnie umorzeniach albo w ogóle braku formalnych postępowań, to konsekwencje będą dla koalicji słabe. Z jednej strony nie wykażą skuteczności, a z drugiej narażą się na oskarżenia, że zamiast zajmować się rozwojem gospodarki i kraju, skupiają się na rozliczeniach.
Sergiusz Trzeciak, ekspert ds. komunikacji strategicznej: W polityce bardzo ważne jest zarządzanie oczekiwaniami. Wydaje się, że minister Żurek pokazał się jako osoba, która w bezwzględny, sprawny i szybki sposób będzie rozliczać PiS. I te oczekiwania wobec niego są bardzo wysokie. Ale obecnie zderza się z całym aparatem państwowym i dostrzega, że to nie jest ani szybkie, ani proste. Żurek nie ma doświadczenia politycznego, choć ma temperament polityczny, co udowodnił już jako sędzia. Mnie w ogóle nie zdziwiło, że wszedł do polityki. Ale pamiętajmy, że to jego debiut nie tylko w roli ministra sprawiedliwości, ale w ogóle jako osoby sprawującej funkcje w administracji publicznej. Musi się tej administracji w jakiś sposób nauczyć. Może naciskać na urzędników, ale często to „ogon kręci psem” — podwładni mogą mówić jedno, a robić swoje. Zobaczymy, czy w tej sytuacji spłaci kredyt zaufania, który dostał od premiera Tuska.
