Szymon Hołownia postanowił przeciąć wszelkie spekulacje dotyczące jego politycznej przyszłości. W rozmowie z „Rzeczpospolitą” złożył jasną deklarację: nie zobaczymy go na listach wyborczych w kolejnym wyścigu do Sejmu. Jak sam przyznaje, o swojej decyzji już dawno powiadomił najbliższe otoczenie polityczne oraz koalicjantów.
– Poinformowałem już moich przyjaciół z Klubu Parlamentarnego Polski 2050 i zarządu partii, wiedzą o tym nasi koalicjanci, wie premier, prezydent, wszyscy, z którymi utrzymuję dziś w pracy bliższe, przyjazne relacje – wylicza Szymon Hołownia.
Lider Polski 2050 tłumaczy, że rezygnacja z walki o mandat poselski ma mu dać większą swobodę działania. Chce występować z pozycji polityka, który nie goni za własnym interesem i nie musi „uwodzić” wyborców kolejną kampanią. Hołownia podkreśla, że najlepiej czuje się w roli mediatora i budowniczego mostów między zwaśnionymi stronami. Jak twierdzi, nadal nie widzi nic złego w kolacji z Jarosławem Kaczyńskim czy obiedzie z Donaldem Tuskiem, jeśli miałoby to służyć współpracy.
Spór z Tuskiem o Trybunał Konstytucyjny
Decyzja o rezygnacji z kandydowania to nie jedyny gorący temat wokół Hołowni. Wicemarszałek Sejmu otwarcie przyznaje, że różni się z premierem Donaldem Tuskiem w ocenie ostatnich wydarzeń wokół Trybunału Konstytucyjnego. Chodzi o akcję policji pod TK i odsunięcie od kierowania instytucją Bogdana Świeczkowskiego.
Choć obaj liderzy zgadzają się, że nowi sędziowie wybrani przez obecny Sejm mają pełne prawo do orzekania, to Hołownia krytykuje siłowe rozwiązania. Według niego istniała inna droga – wystarczyło w styczniu wybrać kolejnego sędziego, by zmienić układ sił wewnątrz Trybunału. Proponuje też radykalne rozwiązanie: przeniesienie wszystkich sędziów, zarówno „starych”, jak i „nowych”, w stan spoczynku, by dokonać całkowitego resetu instytucji.
Pasmo zawirowań i zmiany w partii
Deklaracja Hołowni o wycofaniu się z walki o Sejm pada w trudnym dla niego momencie. Jego wcześniejsze ambicje sięgały znacznie dalej – dwukrotnie bezskutecznie startował w wyborach prezydenckich (w 2020 i 2025 roku), a także ubiegał się o prestiżowe stanowisko Wysokiego Komisarza ONZ ds. uchodźców, którego ostatecznie nie objął.
Również w samej Polsce 2050 doszło do trzęsienia ziemi. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, która po wygranych wewnętrznych wyborach miała przejąć stery w partii, została z niej wykluczona niedługo po odejściu z rządu. Teraz Hołownia, choć zapowiada rezygnację z parlamentu, deklaruje, że chce dalej budować „zespoły i instytucje”, przekonując, że w tym jest najlepszy.