- Spór dotyczy władz Trybunału, jego składu i liczby sędziów potrzebnych do podejmowania uchwał
- Joanna Senyszyn uważa, że obecny skład Trybunału nie będzie akceptowany przez całe społeczeństwo
- PSL proponuje skrócenie kadencji obecnych sędziów i jednorazowy wybór nowego składu przez Zgromadzenie Narodowe
- Zdaniem Senyszyn konflikt może jednoczyć prawicę i osłabiać obecną koalicję rządzącą
Spór o władze i zasady działania Trybunału
Kryzys w Trybunale Konstytucyjnym nasilił się pod koniec października 2026 r. Sędzia Anna Korwin-Piotrowska zawiesiła w czynnościach prezesa Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego, a następnie zwołała Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK.
Prezydent Karol Nawrocki przerwał zagraniczną podróż i w nocy pojawił się w siedzibie Trybunału. Przed budynkiem doszło do przepychanek, a wydarzenia wywołały wiele kontrowersji. Jedną z głównych kwestii pozostaje liczba sędziów potrzebnych do podejmowania uchwał.
Ośmiu sędziów uznało, że stanowi wymagane kworum. Krytycy tej interpretacji wskazują jednak na przepis, zgodnie z którym w podejmowaniu uchwał powinny uczestniczyć dwie trzecie ogólnej liczby sędziów Trybunału. Prof. Joanna Senyszyn nazwała tę wykładnię naginaniem prawa. Przypomniała, że wcześniej mówiono o udziale dziesięciu osób, później zaś kworum wyliczono na podstawie dwunastoosobowego składu, z pominięciem sędziego Jarosława Wyrembaka i dwóch zawieszonych sędziów.
Czy Trybunał da się odbudować?
Prof. Joanna Senyszyn uważa, że Trybunał w obecnym kształcie nie będzie uznawany przez wszystkich obywateli. Jej zdaniem powinien się w nim znaleźć skład kompetentny i wolny od politycznych podejrzeń. Przypomniała, że dawniej w TK zasiadali profesorowie. Jak stwierdziła, dziś nie ma w nim ani profesora, ani konstytucjonalisty.
PSL proponuje tak zwany reset Trybunału. Projekt zakłada zmianę konstytucji, skrócenie kadencji obecnych sędziów i jednorazowy wybór nowego, 15-osobowego składu przez Zgromadzenie Narodowe. Do wyboru potrzebna byłaby większość trzech piątych głosów oraz zgoda prezydenta. Propozycja wywołuje spory wśród polityków i konstytucjonalistów.
Rozmowy o naprawie Trybunału mają sens, ale, zdaniem Senyszyn, największe ugrupowania mogą nie chcieć rzeczywistego porozumienia. Jak przekonywała, politycy po obu stronach sporu korzystają na konflikcie, bo podtrzymuje on podział elektoratów. Dodała, że PSL może wykorzystywać projekt, by wyraźniej odróżnić się od Platformy Obywatelskiej.
Kryzys może zjednoczyć prawicę
Spór o TK może jeszcze bardziej osłabić zaufanie do państwa, zwłaszcza wśród osób, które nie chcą powrotu Prawa i Sprawiedliwości do władzy, ale krytycznie oceniają też działania obecnej koalicji. Senyszyn zwróciła uwagę, że nocne pojawienie się Karola Nawrockiego w siedzibie Trybunału mogło sprawiać wrażenie, że sprawy krajowe postawił on na pierwszym miejscu.
Najważniejszym dotychczasowym skutkiem konfliktu jest, zdaniem Senyszyn, zjednoczenie prawicy. Taka mobilizacja może ułatwić jej odsunięcie obecnej koalicji od władzy. Spór ma jednak szersze znaczenie: dotyczy stabilności Trybunału, który bada zgodność ustaw z konstytucją, oraz zasad obsadzania najważniejszych stanowisk w państwie.
Więcej na ten temat usłyszysz w poniższym nagraniu: