Sikorski ostro o USA w Monachium. "Ja nie mam portretu Putina w moim domu"

2026-02-15 10:33

Radosław Sikorski podczas Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium ostro wypowiedział się ws. relacji transatlantyckich. Szef MSZ stwierdził, że USA próbują narzucać Europie swoje wartości, co jest nie do przyjęcia. Jako przykład podał fundamentalne różnice w postrzeganiu wolności słowa oraz ingerencję w wewnętrzną politykę Polski.

Radosław Sikorski

i

Autor: gov.pl/ CC BY-SA 3.0
  • Radosław Sikorski na Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium krytykuje USA za próby narzucania Europie swoich wartości, w tym odmiennej koncepcji wolności słowa, którą w Polsce i Europie wiąże się z odpowiedzialnością i zakazem promowania totalitaryzmów.
  • Szef MSZ wyraził oburzenie ingerencją USA w wewnętrzną politykę sojuszników, podając przykład poparcia Trumpa dla Karola Nawrockiego w polskich wyborach prezydenckich, co narusza dotychczasowe zasady.
  • Wskazał, że różnice w postrzeganiu wolności słowa są głęboko zakorzenione w historii Europy, gdzie z ważnych powodów zabrania się propagowania faszyzmu i komunizmu, w przeciwieństwie do niemal nieograniczonej wolności słowa w USA.
  • Sikorski podkreślił, że USA ryzykują utratę pozycji w Polsce, kraju dotychczas najbardziej proamerykańskim w Europie, poprzez wybieranie stron w wewnętrznych sporach politycznych, co wprowadza nową, negatywną dynamikę w relacje transatlantyckie.

Sikorski: "USA próbują narzucić nam swoje wartości"

Relacje Europy i Stanów Zjednoczonych znalazły się pod lupą podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. W dyskusji o stanie więzi transatlantyckich głos zabrał szef polskiego MSZ, Radosław Sikorski. Choć przyznał, że Zachód jako wspólnota wciąż istnieje, to bez ogródek wskazał na rosnące napięcia i fundamentalne różnice, które dzielą obie strony Atlantyku.

Głównym problemem, według polskiego ministra, jest próba narzucania Europie amerykańskiej wizji świata. Wystąpienie Radosława Sikorskiego w Monachium skupiło się na fundamentalnych różnicach, na przykład w podejściu do wolności słowa. W Stanach Zjednoczonych jest ona niemal nieograniczona. W Europie, z uwagi na bolesne doświadczenia historyczne, wygląda to zupełnie inaczej.

– W Europie, z ważnych powodów historycznych, na przykład w Polsce, opowiadanie się za faszyzmem i komunizmem jest zabronione z bardzo ważnych powodów historycznych. Wierzymy w wolność słowa z odpowiedzialnością. A to, co wydarzyło się tutaj rok temu, polegało na tym, że wiceprezydent Stanów Zjednoczonych powiedział nam, że nasza koncepcja wolności słowa to cenzura, a ja po prostu tego nie akceptuję — mówił Sikorski.

Shorts MONACHIUM

Szef polskiej dyplomacji podkreślił, że to sedno obecnych trudności. — Jedna strona Atlantyku próbuje narzucić swoje wartości drugiej stronie i to jest niedopuszczalne — dodał. Aby zilustrować, jak głębokie są to różnice, przywołał osobiste doświadczenie. Wspominał, że gdy pierwszy raz pojechał do Waszyngtonu jako konserwatysta, jego europejskie poglądy na prawo do opieki zdrowotnej czy ograniczenia w dostępie do broni sprawiły, że w Ameryce uznano go za „komucha”.

Krytyka Radosława Sikorskiego nie dotyczyła jedynie ogólnych różnic cywilizacyjnych. Szef polskiej dyplomacji przeszedł do konkretnych zarzutów, uderzając w działania administracji Donalda Trumpa. Jego zdaniem złamała ona niepisaną, ale dotychczas żelazną zasadę w sojuszniczych relacjach: wzajemne nieingerowanie w wewnętrzne procesy polityczne.

Jako przykład Sikorski przywołał poparcie, jakiego Trump miał udzielić jednemu z kandydatów w polskich wyborach prezydenckich. Minister ocenił takie działania jako całkowicie nową i niebezpieczną praktykę.

Dawniej nie ingerowaliśmy (w sprawy sojuszników), ale ingerowaliśmy w imię demokracji w politykę autokracji, a teraz jest odwrotnie — ocenił Sikorski. — To całkowicie oburzające. I w Polsce, na przykład, jest to irracjonalne.

Sikorski o Trumpie. "Ja nie mam portretu Putina w moim domu"

Gladden Pappin, prawicowy amerykański politolog, stojący na czele Węgierskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych przestrzegał, by nie przyklejać Trumpowi łatki „apologety Putina”, Sikorski wtrącił wtedy, że amerykański prezydent powiesił w Białym Domu zdjęcie z Putinem. - Ja nie mam portretu Putina w moim domu - zaznaczył.

QUIZ. To musi wiedzieć każdy ambasador. Komplet punków to pewna kariera w dyplomacji
Pytanie 1 z 10
Jak nazywa się dokument upoważniający ambasadora do pełnienia jego funkcji?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki