Jarosław Kaczyński nieraz udowodnił, że koty są jego oczkiem w głowie. Ale prezes zdecydowaną większość dnia spędza w warszawskiej siedzibie Prawa i Sprawiedliwości. Tam doradza, poucza, układa i dymisjonuje. W tym czasie koty zapewne mocno tęsknią za swoim panem. - Kot w mieszkaniu, gdzie nic się godzinami nie dzieje, ma drastycznie niezaspokojone potrzeby. Wymaga od swego pana, aby po powrocie z pracy poświęcił mu maksimum czasu i wysiłku. Trzeba mu ofiarować co najmniej półtorej godziny na zabawę - mówi nam Joanna Iracka, lekarz weterynarii i behawiorystka.
- Uwielbiają zabawę w polowanie. Można do tego wykorzystać specjalną wędkę albo inny przedmiot, który będzie traktowany jak zdobycz. Kot jak w naturze obserwuje ofiarę, czai się, podkrada, atakuje i albo ją łapie, albo nie... Można się z nim tak bawić bez końca - radzi kocia psycholog. Nie mamy wątpliwości, że prezes o koty dba!