Czarzasty przemówił na pogrzebie Litewki. Wspomniał o telefonie od posła. To było w Wielkanoc

2026-04-29 15:00

W czasie pogrzebu Łukasza Litewki głos zabrał marszałek Sejmu, Włodzimierz Czarzasty, który w wyjątkowych słowach pożegnał tragicznie zmarłego posła. - Był oddany ludziom i sprawom. To on decydował, co jest ważne, a co nieważne. Jednoczył ludzi, potrafił zgromadzić wokół siebie osoby o różnych poglądach - podkreślił polityk.

W ostatnim pożegnaniu posła Łukasza Litewki, które odbyło się 29 kwietnia w Sosnowcu, udział wzięły setki ludzi, którzy chcieli podziękować posłowi za jego życie i działalnie. Na uroczystości ostatniego pożegnania byli też politycy: prezydent Karol Nawrocki z pierwszą damą Martą Nawrocką, premier Donald Tusk, marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, Katarzyna Kotula, Magdalena Biejat, Tomasz Trela, Krzysztof Gawkowski, ale też posłowie Mariusz Błaszczak i Grzegorz Płaczek. 

Poruszające wspomnienie Czarzastego o Łukaszu Litewce

W czasie pogrzebu głos zabrał marszałek Włodzimierz Czarzasty, który opowiedział o wyjątkowym telefonie od zmarłego, który otrzymał w 2021 roku. Tak to wspominał: 

Łukasz był dobrym człowiekiem. Kochał ludzi i życie. Był niezależny. Żył dla innych – dla ludzi i dla zwierząt. Pomagał. Pamiętam Wielkanoc 2021 roku. Zadzwonił i powiedział: „W Warszawie jest pies, dla którego znalazłem dom w Sosnowcu. Przywieź go”. Przywiozłem, bo to było dla niego ważne. Nie polityka była najważniejsza, ale człowiek i Sosnowiec. Był oddany ludziom i sprawom. To on decydował, co jest ważne, a co nieważne. Jednoczył ludzi, potrafił zgromadzić wokół siebie osoby o różnych poglądach. Ludzie go kochali i wierzyli w niego. Widzieli w nim szansę na pomoc i ratunek. Gdy inni nie mogli już pomóc, ufali, że Łukasz jeszcze może. Często był dla nich ostatnią nadzieją – na życie, na przyszłość ich dzieci. Takich ludzi jest niewielu - powiedział wyraźnie wzruszony Czarzasty. 

CZYTAJ: Trumna z ciałem Łukasza Litewki okryta flagą Polski. Gdy wnosili ją do kościoła rozległy się brawa

Historię o piesku Włodzimierz Czarzasty opowiedział w "Super Expressie". - Kochał przyrodę, kochał ludzi, kochał życie. W jego sercu było miejsce dla wszystkich. Dzisiaj wszyscy po nim płaczemy. Nie umiał przejść obojętnie, gdy widział czyjąś krzywdę – czy był to cierpiący człowiek, czy pies, który marzł w schronisku. Pomagał sam, otwierał serca innych, by też pomagali. Zanim poznała go cała Polska, w Zagłębiu poznaliśmy go z najlepszej strony. Swoimi plakatami wyborczymi podzielił się z psami czekającymi na adopcję, pomagając im znaleźć nowy dom. To on pomógł znaleźć nowy dom dla porzuconego psa, którego znalazłem – wspominał partyjnego kolegę Czarzasty. 

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki