- Michał Kołodziejczak już dwukrotnie tracił prawo jazdy za zbyt szybką jazdę.
- Były wiceminister rolnictwa wciąż łamie jednak przepisy.
- Tak tłumaczy się z ostatniego występku.
Kolejne kłopoty za kierownicą
4 marca wieczorem poseł Koalicji Obywatelskiej Michał Kołodziejczak został zauważony podczas prowadzenia samochodu i jednoczesnego trzymania telefonu przy uchu. To poważne naruszenie przepisów Prawa o ruchu drogowym, które stwarza realne zagrożenie dla bezpieczeństwa wszystkich uczestników ruchu. Zgodnie z obowiązującym taryfikatorem, za takie zachowanie grozi mandat w wysokości 500 zł oraz aż 12 punktów karnych.
Zobacz: Partia Nowa Fala wkracza do gry. Joanna Senyszyn ujawnia plan na Polskę po „Po-PiSie”
To jedna z najsurowiej karanych czynności związanych z dekoncentracją kierowcy. Skumulowanie 24 punktów karnych (lub 20 w przypadku kierowców z prawem jazdy krócej niż rok) skutkuje utratą uprawnień i koniecznością ponownego zdawania egzaminu. Dla posła, który ma już na koncie poważne przewinienia, kolejne punkty mogą być szczególnie dotkliwe.
Jak tłumaczy się Michał Kołodziejczak?
W rozmowie z "Faktem" polityk nie zaprzeczył, że złamał przepisy. Przedstawił jednak swoją wersję wydarzeń, wskazując na niespodziewaną awarię techniczną w pojeździe. - Wczoraj odebrałem samochód z serwisu. Niestety wbudowany zestaw głośnomówiący nie działał. Już dzisiaj wszystko udało się połączyć z telefonem i korzystam z niego, jeśli jest taka potrzeba. Nie jest to oczywiście usprawiedliwienie – przyznał Kołodziejczak. Jednocześnie poseł złożył ważną deklarację dotyczącą ewentualnych konsekwencji. Podkreślił, że jest gotów ponieść pełną odpowiedzialność za swoje czyny. - Przyjmuję wszystkie kary i nigdy nie zasłaniam się immunitetem jak inni posłowie, gdy popełnię wykroczenie – stwierdził.
Sprawdź: Kto będzie premierem z PiS? Kaczyński wskaże! Oto pełna lista nazwisk
Słowa, które mogą budzić największe kontrowersje, padły jednak w innym fragmencie wypowiedzi. Próbując zrelatywizować swoje zachowanie, polityk stwierdził bezceremonialnie, że "z przepisami jest tak, że każdemu zdarza się je łamać". - Każdy jest tylko człowiekiem - dodał.
Historia problemów posła z prawem jazdy
Obecne zdarzenie nie jest pierwszym, kiedy Michał Kołodziejczak ma problemy z przestrzeganiem przepisów drogowych. Wręcz przeciwnie, można mówić o swoistej recydywie. Sam polityk na początku lutego w rozmowie z radiem RMF FM przyznał, że w przeszłości dwukrotnie tracił już prawo jazdy. Najgłośniejsza sprawa miała miejsce w 2023 roku. Wówczas poseł, poruszając się po terenie zabudowanym, przekroczył dozwoloną prędkość o ponad 50 km/h (jechał 102 km/h). Zgodnie z obowiązującymi przepisami, jego prawo jazdy zostało zatrzymane na okres trzech miesięcy. Sprawa wzbudziła duże zainteresowanie opinii publicznej. Co ciekawe, sam Kołodziejczak twierdzi, że ostatecznie wygrał w tej sprawie postępowanie sądowe, a jego zdaniem dokumenty nie powinny były zostać mu odebrane.
Galeria poniżej: Michał Kołodziejczak przyjechał do "Super Expressu" skuterem