- Nie milkną echa afery w warszawskim Szpitalu Południowym.
- Najnowsze ustalenia wskazują, że sprawa mocno trapi samego premiera.
- Pojawiają się też sugestie, kto powinien stracić pracę za tę aferę.
Afera w Szpitalu Południowym
Zgodnie z doniesieniami portalu zero.pl w warszawskim Szpitalu Południowym miało dochodzić do szeregu nieprawidłowości. Główne zarzuty koncentrują się wokół dwóch obszarów: astronomicznych zarobków niektórych lekarzy zatrudnionych na kontraktach oraz potencjalnego tworzenia systemu opieki „VIP” dla osób związanych z polityką, które miały uzyskiwać dostęp do świadczeń poza oficjalną kolejką.
Zobacz: Afera w Szpitalu Południowym. Trzaskowski reaguje, poleciały głowy
Ujawnione zostały grafiki i umowy, które wskazują, że pensje niektórych medyków mogły sięgać setek tysięcy złotych miesięcznie. Taka sytuacja budzi poważne pytania o transparentność i racjonalność wydatkowania środków publicznych, zwłaszcza w kontekście wciąż niedofinansowanego systemu ochrony zdrowia w Polsce. Skala problemu, razem z doniesieniami o specjalnym traktowaniu osób związanych z KO, okazała się na tyle duża, że wywołała niepokój na najwyższych szczeblach władzy.
Popłoch w KO
Wybuch takiej afery przed przyszłorocznymi wyborami to dla partii rządzącej scenariusz z najgorszych snów. Jak donosi Wirtualna Polska, w szeregach Koalicji Obywatelskiej panuje gorączkowa atmosfera. Anonimowi rozmówcy z partii przyznają, że „tego nie da się zamieść pod dywan”. Istnieje realna obawa, że sprawa Szpitala Południowego to jedynie wierzchołek góry lodowej. - Media wyciągają kolejne przypadki patologii, kolejne nazwiska. Znam przypadki innych szpitali, gdzie za chwilę coś podobnego może gruchnąć. Będziemy się z tego tłumaczyli jeszcze z 1,5 miesiąca – mówił jeden z rozmówców portalu.
Sprawdź: Tusk wysyła NIK do szpitali. Będą kontrole i zawiadomienia do prokuratury
Sytuacja jest na tyle poważna, że sprawę osobiście monitoruje premier Donald Tusk. Według informacji WP, szef rządu jest świadomy zagrożenia, jakie afera stanowi dla wizerunku jego formacji. – Tusk przejął się aferą w Szpitalu Południowym. Wszyscy, którym ufa, mówią mu to samo: albo coś z tym systemem ochrony zdrowia zrobimy, albo ta sprawa nas zmiecie przed wyborami – wskazuje jeden z polityków KO.
Kto jeszcze straci stanowisko?
W kuluarach coraz głośniej mówi się o konieczności wyciągnięcia dalszych konsekwencji personalnych. Co ciekawe, na ten moment wydaje się, że bezpieczni mogą czuć się minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda oraz szef MSWiA Marcin Kierwiński, który jest jednocześnie liderem warszawskich struktur KO. Presja skierowana jest natomiast na władze miejskie, którym bezpośrednio podlegają szpitale. W centrum uwagi znalazł się prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, od którego oczekuje się zdecydowanych działań. To on nadzoruje miejskie placówki i to na jego barkach spoczywa odpowiedzialność za wyjaśnienie sytuacji.
Przeczytaj: Wielka rewolucja w egzaminach na prawo jazdy! Mamy też ważną wieść o bramkach na autostradzie
Wśród potencjalnych osób do dymisji wymieniane są dwie kluczowe postacie. - Może pora podziękować przewodniczącej rady miasta Ewie Malinowskiej-Grupińskiej, której nazwisko często pojawia się w kontekście tego, kto korzystał z usług poza kolejką w Szpitalu Południowym. Nie dość, że będzie to odcięcie się od afery, to jeszcze zrobi się miejsce dla jakiejś świeżej krwi w warszawskiej radzie – stwierdził rozmówca portalu.
– Kierwiński jest szefem warszawskich struktur KO, ale on nie ma pojęcia o grafikach lekarzy w 10 szpitalach miejskich, za to odpowiadają władze miasta. To Trzaskowski powinien poświęcić jakąś głowę. Jego zastępczyni Renata Kaznowska od wielu lat odpowiada za obszar zdrowia, jest merytoryczna i dobrze oceniana, ale jeśli kontrole wykażą nieprawidłowości, a póki co już je widać choćby w grafikach lekarzy Szpitala Południowego, to niestety może być powód do dymisji – stwierdził inny.