Spis treści
Tusk: czas sprawdzić, gdzie trafiają publiczne pieniądze
Sprawa warszawskiego Szpitala Południowego wywołała polityczną burzę. Po medialnych doniesieniach o lekarzu w trakcie specjalizacji, który miał zarobić aż 1,6 mln zł rocznie, premier Donald Tusk zapowiedział zdecydowane działania.
Szef rządu zwrócił się do Najwyższej Izby Kontroli o przeprowadzenie kompleksowej kontroli wydatków w ochronie zdrowia.
– Tam, gdzie będą uzasadnione sytuacje, będzie to także owocowało wnioskami prokuratorskimi – zapowiedział premier.
NIK wkracza do szpitali
Najwyższa Izba Kontroli potwierdza, że przygotowania do szerokiej kontroli już trwają. Jak poinformował rzecznik NIK Bartłomiej Pograniczny, pierwsze działania rozpoczną się w lipcu.
Kontrolerzy przyjrzą się przede wszystkim zasadom zatrudniania i wynagradzania personelu medycznego. Sprawdzą nie tylko przepisy, ale także rzeczywiste zarobki pracowników ochrony zdrowia w wybranych specjalizacjach.
NIK chce również porównać wynagrodzenia pomiędzy placówkami i ocenić, czy system działa zgodnie z założeniami ustawowymi.
Szpital Południowy na celowniku
Szczególne zainteresowanie budzi warszawski Szpital Południowy. Kontrola tej placówki trwała od września do końca stycznia.
Raport jest już praktycznie gotowy, ale szpital skorzystał z prawa do wniesienia zastrzeżeń. Obecnie trwa ich analiza. Ostateczne wyniki mają zostać opublikowane jeszcze w lipcu.
To właśnie ta placówka znalazła się w centrum skandalu po ujawnieniu informacji o wysokich zarobkach jednego z lekarzy oraz domniemanej „ścieżce VIP” dla wybranych pacjentów.
Nie tylko zarobki. NIK sprawdzi cały system
Kontrole nie ograniczą się wyłącznie do jednego szpitala. Izba zapowiada również raport dotyczący funkcjonowania szpitali klinicznych oraz analizę systemu ratownictwa medycznego.
Kontrolerzy sprawdzą między innymi, czy szpitale prawidłowo realizują swoje zadania lecznicze, naukowe i dydaktyczne oraz czy system ratownictwa działa sprawnie w sytuacjach zagrożenia życia.
„System jest do radykalnej zmiany”
Donald Tusk nie ukrywa, że oczekuje głębokich reform.
Premier podkreślił, że problem nie dotyczy jednej partii ani pojedynczej placówki.
– Te wynaturzenia są dość powszechne – ocenił szef rządu.
Dodał również, że jeśli w konkretnych przypadkach zostanie złamane prawo, sprawą zajmie się prokuratura. Natomiast osoby, które dopuściły się nadużyć etycznych lub organizacyjnych, mogą ponieść odpowiedzialność polityczną.
Milionowe zarobki rozpętały burzę
Cała sprawa zaczęła się od ujawnienia informacji o lekarzu zatrudnionym m.in. w Szpitalu Południowym, który w 2025 roku miał zarobić około 1,6 mln zł.
Po nagłośnieniu sprawy rząd przyjął projekt ustawy, który ma umożliwić dokładniejsze monitorowanie wynagrodzeń medyków. Dane mają być powiązane z numerami PESEL lub numerami prawa wykonywania zawodu.
Teraz wszystko wskazuje na to, że przed służbą zdrowia rozpoczyna się okres wyjątkowo szczegółowych kontroli. A ich wyniki mogą wywołać kolejne polityczne i prawne trzęsienie ziemi.
Polecany artykuł: