Wydarzenia z Wenezueli. Maduro pojmany!
Doniesienia na temat tego, co wydarzyło się w Wenezueli, wstrząsnęły polityką. Przypomnijmy, że wenezuelski przywódca został zatrzymany w sobotę (3 stycznia) przez amerykańskie wojsko i wraz z żoną wywieziony z kraju, o czym poinformował w portalu Truth Social prezydent USA Donald Trump. Także w Polsce temat został podjęty. Szybko jednak dość głośno zaczęło się także robić wokół... komentarzy dotyczących sytuacji, w których politycy zrównywali polskiego premiera z wenezuelskim dyktatorem.
Wpisy polityków wywołały burzę! W tle Tusk
Chodziło o wpis na portalu X, który umieścił europoseł Prawa i Sprawiedliwości, Mariusz Kamiński. Polityk opublikował wygenerowaną przez sztuczną inteligencję grafikę przedstawiającą Maduro prowadzonego przez amerykańskie wojsko. Całość skomentował wprost: - Zobacz @donaldtusk, jak kończą dyktatorzy. Wpis ten wywołał lawinę komentarzy. Podobnie było w przypadku byłej europosłanki PiS, Izabeli Kloc, która umieściła grafikę przedstawiającą twarz Tuska wklejoną w postać Maduro skutego kajdankami i napisała: - Czekamy na to? Chcesz tego? Daj lajk!
Do tego wszystkiego, co wydarzyło się wokół wpisów, w końcu odniósł się sam Donald Tusk. Premier napisał ostro pod adresem politycznych konkurentów: - Przestali już wierzyć w swoją wygraną w demokratycznych wyborach, więc zaczęli się modlić o obcą interwencję w celu obalenia „dyktatury Tuska”. Niżej upaść nie można.
CZYTAJ: Kaczyński nie wytrzymał po wpisie Tuska! Dawno się tak nie zdenerwował
Specjalista ds. marketingu politycznego rozgryzł polityków. Oto, co im przyświeca
O komentarz do zachowań ludzi ze świata polityki poprosiliśmy eksperta. Zapytaliśmy go, oraz to, co im przyświeca, gdy publikują tego typu wpisy? W rozmowie z "Super Expressem" dr Sergiusz Trzeciak, ekspert ds. marketingu politycznego i autor książki "Drzewo kampanii wyborczej 2.0, czyli jak wygrać wybory", wskazał na najbardziej kluczowe elementy tych posunięć:
Żyjemy w takim świecie, gdzie najważniejsze dla wielu polityków staje się zwrócenie na siebie uwagi. Poprzez dokonanie takiego wpisu, osiąga się ten cel. Ale pamiętajmy o jednej rzeczy, że im bardziej to są kontrowersyjne, często agresywne wpisy, tym bardziej zwrócą uwagę. Takie wpisy budują zasięg wśród tzw. twardego elektoratu, który - w tym przypadku - bardzo nie lubi, delikatnie mówiąc, Donalda Tuska. Taki polityk nie naraża się więc na ostracyzm we własnym środowisku, albo jest to bardzo ograniczone, a uzyskuje korzyści w postaci tego, że zwraca na siebie uwagę i przez to konsoliduje wokół siebie twardy elektorat, któremu to się może podobać - ocenia ekspert.
Jak dodaje dr Trzeciak, granica publikacji takich wpisów jest bardzo cienka i powinna stanowić przestrogę: - Ta granica im zapewnia wywołanie kontrowersji, która zostanie odebrana przez przeciwników jako skandaliczna. Ale powoduje też, że nagle wszystkie światła są zwrócone na nich. O to przede wszystkim chodzi. Po drugie, chcą oni pokazać, jak twardymi są politykami.
Ekspert przewiduje, że ostrych wpisów będzie więcej. "To jest testowanie własnego środowiska"
Zdaniem doktora Trzeciaka, trzeba się przygotować na to, iż takich budzących kontrowersji treści będzie coraz więcej: - Im będzie bliżej do wyborów, tym częściej spodziewam się tego typu wpisów. Często też politycy testują, na co mogą sobie pozwolić. I tak się zdarzało, że naruszając pewne tematy tabu, czy przekraczając granice agresji, chamstwa, nawet własne środowisko się od takich wpisów odcina. Wtedy oczywiście zapala się czerwona lampka w głowie takiego polityka, że może tym razem przesadził z wpisem. Ale to jest też testowanie własnego środowiska. To jest wewnętrzna pozycja, to jest też gra (...).
Ekspert ds marketingu politycznego zauważa coś jeszcze:
Idziemy w kierunku polaryzacji, teraz politycy będą rywalizować o to, kto w bardziej ostry sposób, bardziej dosadny, agresywny nawet sposób zaatakuje konkurencję. (...) To taka desperacka próba zwrócenia na siebie uwagi. I paradoksalnie jest to najłatwiejsze, bo zauważmy, że bardzo trudno politykowi zwrócić uwagę poprzez działanie merytoryczne. (...) Politycy czasami zakładają maskę, która jest bardziej radykalna niż w rzeczywistości i robią to w celowy, świadomy sposób. Patrząc na skuteczność tego, widzą, że ten wpis będzie robił zasięgi, że nagle im wzrośnie liczba obserwujących na X, wzrośnie liczba obserwujących na Facebooku. No i o to w gruncie rzeczy chodzi - kończy.