W powiecie mrągowskim uformował się niecodzienny i zaskakujący układ rządzący, w ramach którego współpracują ze sobą samorządowcy wybrani z list Koalicji Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości. To porozumienie jest o tyle nietypowe, że na ogólnokrajowej scenie politycznej oba ugrupowania są swoimi głównymi, zazwyczaj nader zaciekłymi rywalami.
Zawarcie tej współpracy nastąpiło 30 września, kiedy to na stanowisko wicestarosty mrągowskiego powołano Bogdana Moroza, radnego wybranego w 2024 roku z listy Prawa i Sprawiedliwości. Co istotne, jego kandydaturę zgłosił obecny starosta Waldemar Cybul, który sam zdobył mandat radnego z listy Koalicji Obywatelskiej. Rada Powiatu zaakceptowała ten wybór, co położyło kres trwającemu od kilku miesięcy impasowi, który uniemożliwiał pełne obsadzenie stanowisk w zarządzie powiatu i stabilne funkcjonowanie władz.
Zobacz: Posłowie i senatorowie obowiązkowo pójdą w kamasze?! "Mówimy: sprawdzamy"
Ten nowy układ sił jest efektem dynamicznych zmian, które nastąpiły po wyborach samorządowych w 2024 roku. Początkowo władzę w powiecie tworzyli głównie przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej i Trzeciej Drogi/PSL, z Cybulem jako starostą i Jackiem Kiślukiem jako wicestarostą. Jednak w kolejnych miesiącach dotychczasowa większość zaczęła się rozpadać, co zmusiło do poszukiwania nowych sojuszy. Dodatkowym potwierdzeniem obecnej współpracy KO-PiS jest fakt, że funkcję wiceprzewodniczącego Rady Powiatu pełni obecnie również Jerzy Gosiewski, także wybrany z listy PiS.
Jak zauważa lokalna redakcja Info.Mrągowo, ta ponadpartyjna koalicja, łącząca starostę z KO i wicestarostę z PiS, stanowi wyraźny przykład lokalnej polityki, która potrafi przekraczać krajowe podziały i szukać pragmatycznych rozwiązań dla dobra regionu, pomimo ideologicznych różnic na szczeblu centralnym. - Samorząd ma tę przewagę nad wielką polityką, że czasami rzeczy niemożliwe stają się możliwe. Trzeba tylko odpowiednio długo próbować - napisał naczelny Marek Szymański.
Sprawdź: Prokuratura Europejska wezwała do zeznań Donalda Tuska na Śląsku. "To pułapka"
Na koniec dodał:
- Dlatego bardziej od partyjnych legitymacji interesujące jest teraz coś innego. Czy ten układ będzie działał? Bo jeśli tak, Cybul z Morozem mogą sobie nawet przy porannej kawie spierać się o Tuska i Kaczyńskiego. Byle później potrafili usiąść przy jednym stole i dogadać się w sprawach powiatu.