- Z opinii biegłych ABW wynika, że system Pegasus umożliwiał inwigilację urządzeń mobilnych bez zgody użytkowników, a Centralne Biuro Antykorupcyjne nie miało nad nim pełnej kontroli. Dodatkowo, dane pozyskane przez system opuszczały terytorium Polski.
- W ramach trwającego śledztwa dotyczącego użycia oprogramowania Pegasus postawiono zarzuty siedmiu osobom.
- Premier Donald Tusk określił sprawę Pegasusa jako jeden z największych skandali, podkreślając koszt ponad 60 milionów złotych (w tym z Funduszu Sprawiedliwości) oraz istnienie klauzuli uniemożliwiającej stosowanie narzędzia wobec numerów telefonicznych z Rosji, Białorusi i Korei Północnej.
W ramach trwającego dochodzenia, prowadzonego przez Zespół Śledczy nr 3 Prokuratury Krajowej, biegli z ABW przedstawili swoje ustalenia dotyczące systemu Pegasus. Ich opinia wskazuje, że system umożliwiał inwigilację urządzeń mobilnych, pozyskując dane bez wiedzy i zgody właścicieli.
- Biegli ustalili również, że CBA nie miało pełnej kontroli nad funkcjonowaniem systemu, producent oprogramowania mógł uzyskać dostęp do infrastruktury, na której przetwarzano i przechowywano materiały z kontroli operacyjnych, a dane przesyłane przez system opuszczały terytorium Polski - poinformowała Prokuratura Krajowa.
Opinie ekspertów zostały sporządzone na podstawie dogłębnej analizy dokumentacji oraz oględzin systemu Pegasus w siedzibie CBA.
Możliwości Pegasusa
System Pegasus, przeznaczony dla urządzeń z systemami operacyjnymi Android i iOS, umożliwiał instalację oprogramowania na telefonach komórkowych bez wiedzy i zgody użytkownika. Po zainstalowaniu, oprogramowanie zapewniało dostęp do szeregu wrażliwych informacji, takich jak: wiadomości tekstowe, historia połączeń, lista kontaktów, zdjęcia, nagrania dźwiękowe, a także dane geolokalizacyjne. Co więcej, Pegasus pozwalał na aktywowanie wbudowanych w urządzenie mikrofonów i kamer w celu rejestrowania dźwięku i obrazu w czasie rzeczywistym oraz wykonywanie zrzutów ekranu. Jak podaje Prokuratura Krajowa, pozyskane dane były gromadzone na urządzeniu docelowym, a następnie, bez wiedzy i zgody właściciela, przesyłane w zaszyfrowanej formie na serwery systemu. Potwierdzono, że te dane opuszczały terytorium Polski.
Niedoszły zamach na premiera. Policja weszła do domu podejrzanego, co ustalono?
Postawione zarzuty
Śledztwo w sprawie domniemanego przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych, związane ze stosowaniem oprogramowania Pegasus, zostało wszczęte 18 marca 2024 roku. Dochodzenie koncentruje się na trzech kluczowych aspektach: legalności prowadzonych kontroli operacyjnych, metodach pozyskiwania i wykorzystywania zebranych informacji oraz bezpieczeństwie i funkcjonalności samego systemu. Do tej pory w ramach śledztwa postawiono zarzuty siedmiu osobom.
Komentarz Donalda Tuska
W poniedziałek do sprawy odniósł się również Premier Donald Tusk, który publicznie skomentował rozwój wydarzeń.
– Właśnie zmierza do finału sprawa Pegasusa, jednego z największych skandali w historii Polski po upadku komunizmu. Totalne narzędzie cybernetycznej inwigilacji wyprodukowane przez izraelską firmę, co do której współpracy – oczywiście ze służbami izraelskimi – nikt nie ma wątpliwości – powiedział szef rządu.
Premier zaznaczył, że system miał służyć do ochrony przed „agentami, służbami innych państw”. Polska zapłaciła za niego ponad 60 milionów złotych, w tym 25 milionów złotych pochodziło z Funduszu Sprawiedliwości.
– Oni podpisali umowę, w której zapłacili firmie z Izraela ponad 30 mln zł za to narzędzie inwigilacji, nad którym nie mieli kontroli – dodał. – Z umowy wynikało, że Polska nie może tego narzędzia inwigilacji stosować wobec numerów telefonicznych z Rosji, Białorusi, Korei Północnej – państw, gdzie istnieje poważne zagrożenie terrorystyczne – kontynuował.
W naszej galerii zobaczysz, jak mieszka Donald Tusk: