Aleksandra Owca nie przekazuje poparcia. „Oni mają swój rozum”
Głosy wyborców Aleksandry Owcy i Michała Drewnickiego mogą mieć znaczenie w rozstrzygnięciu pojedynku o prezydenturę Krakowa. Czy byli kandydaci wskażą swoim sympatykom, kogo wybrać w kolejnej turze? W rozmowie z Mateuszem Chłystunem w „Porannym ringu” oboje podkreślali, że decyzja należy do mieszkańców. Ich wypowiedzi miały jednak różne akcenty. Owca jasno zaznaczyła, że nie zamierza dysponować głosami osób, które udzieliły jej poparcia. — Oni mają swój rozum, swoje sumienie, swoje wartości i przekonania, które są dla nich najważniejsze — mówiła przedstawicielka Razem.
Zobacz: Odchodzi z Sejmu na zasłużoną emeryturę. Czarzasty złożył podpis i wyszydził posłankę PiS
Przypomniała, że wyborcy poparli ją ze względu na konkretny program: tańsze mieszkania, nowoczesny transport, pewną pracę, publiczną ochronę zdrowia i sprzeciw wobec kolesiostwa. W jej ocenie żaden z finalistów nie daje gwarancji realizacji postulatów dotyczących silnych usług publicznych. Jej wskazówka dla wyborców była jednoznaczna co do udziału w głosowaniu, ale nie co do nazwiska na karcie. — W związku z tym zachęcam wszystkich, żeby poszli na wybory i zagłosowali i zgodnie z własnym sumieniem — powiedziała w „Porannym ringu”.
Gibała czy Piątkowska? Owca nie ujawnia swojego wyboru
Prowadzący wrócił do pytania o poparcie pod koniec rozmowy. Owca pozostała przy swoim stanowisku. Wyjaśniła, że wskazanie, na kogo sama zagłosuje, miałoby taki sam efekt jak publiczne przekazanie poparcia. — Panie redaktorze, ja już odpowiedziałam na to pytanie i myślę też, że to jest dobra praktyka polityków, żeby nie odpowiadali na to pytanie w żadnej formie, to znaczy ani w formie przekazuje poparcie, a nie w formie jak zagłosuję, bo efekt jest dokładnie taki sam — stwierdziła.
Nie zadeklarowała więc poparcia ani dla Łukasza Gibały, ani dla Moniki Piątkowskiej. Powiedziała również, że w ostatnich dniach nie prowadziła negocjacji. Podkreślała znaczenie wiarygodności kandydatów, którą wyborcy powinni oceniać na podstawie ich dotychczasowych działań.
Drewnicki o Piątkowskiej. Wymowna odpowiedź na pytanie prowadzącego
Michał Drewnicki także zaznaczył, że mieszkańcy podejmą decyzję samodzielnie. Wskazał jednak dwa kryteria, które jego zdaniem powinni uwzględnić: program dla Krakowa oraz ogólnopolski kontekst polityczny. Zachęcał do sprawdzenia, który z finalistów daje większą szansę na realizację jego propozycji. Mówił między innymi o strefie aktywności gospodarczej, miejscach pracy i inwestycjach na obrzeżach miasta.
Sprawdź: W rządzie już szykują się na weto Nawrockiego. Jest jeden poważny problem
Jednocześnie ostro krytykował Koalicję Obywatelską i Monikę Piątkowską. Gdy prowadzący podsumował jego wypowiedź słowami: „Czyli w pana przypadku byle nie Piątkowska, chyba jednak wybrzmiewa tutaj między wierszami”, Drewnicki stwierdził, że "można tak powiedzieć". To wyraźny sygnał sprzeciwu wobec Piątkowskiej. W rozmowie nie padła jednak bezpośrednia deklaracja poparcia Drewnickiego dla Gibały. Polityk PiS odrzucił również możliwość zabiegania o stanowisko w zamian za poparcie. — Ja się na takie kupczenie głosami mieszkańców po prostu nie zgadzam. Ja startowałem, żeby wygrać — podkreślił.
Co mają zrobić ich wyborcy? W jednym są zgodni
Owca pozostawia swoim wyborcom wybór między finalistami bez rekomendacji nazwiska. Drewnicki zachęca do oceny programu, ale dokłada do tego wyraźny sprzeciw wobec kandydatki kojarzonej przez niego z KO. Oboje apelują natomiast o udział w drugiej turze. Owca zwróciła uwagę, że pozostanie w domu również wpływa na wynik wyborów. — Myślę, że bardzo ważna jest frekwencja i to jest ważny apel, żeby iść faktycznie na te wybory — powiedziała Owca w „Porannym ringu”.
Zobaczcie całą rozmowę: