- Nowe nagranie ukrytą kamerą ujawnia lekceważącą postawę Dawida Kacprzyka wobec śledztwa w sprawie nieprawidłowości w Szpitalu Południowym.
- Wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha ostro skomentował zachowanie byłego działacza KO, sugerując, że "wie, co go czeka".
- Poznaj pełny kontekst wypowiedzi Kacprzyka "Mam to w d...!" i dowiedz się, co jego słowa oznaczają dla toczącego się postępowania.
Sprawa Dawida Kacprzyka, byłego działacza KO i byłego koordynatora SOR w Szpitalu Południowym, wciąż nie jest zamknięta. Placówka wezwała go do złożenia wyjaśnień dotyczących faktur korygujących, a prokuratura nadal prowadzi postępowanie. WP Wiadomości Kacprzyk wcześniej skorygował 33 faktury i przekazał szpitalowi ok. 500 tys. zł. Pieniądze zostały jednak odesłane, ponieważ placówka nie mogła ich zaksięgować w tej formie.
Myrcha: trwają przesłuchania
O dalszy bieg sprawy został zapytany w programie „Tłit” WP wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha. Jak mówił, śledztwo nadal trwa, a prokuratura przesłuchuje świadków. WP Wiadomości Polityk zaznaczył przy tym, że jeżeli z zebranego materiału wynika, iż wobec konkretnej osoby mogą zostać postawione zarzuty, nie powinna być ona wcześniej przesłuchiwana w charakterze świadka.
„Mam to w d...!”
Nowe emocje wokół sprawy wywołało nagranie opublikowane przez Kanał Zero. Dziennikarze przeprowadzili prowokację w gabinecie Kacprzyka i zarejestrowali jego wypowiedzi ukrytą kamerą. Pytany o możliwe konsekwencje postępowania, w tym perspektywę procesu i utraty prawa wykonywania zawodu, Kacprzyk miał zareagować słowami:
– Mam to w d...!
Jego zachowanie stało się jednym z tematów rozmowy z Myrchą. Prowadzący pytał wiceministra, czy taka pewność siebie może sugerować, że Kacprzyk zna już kierunek postępowania.
– Ja nie odbieram tego, że on zna wyniki, tylko że może pogodził się z losem i wie, co go czeka – odpowiedział Arkadiusz Myrcha.
Prokuratura bada sprawę Szpitala Południowego
Prokuratura prowadzi postępowania dotyczące m.in. podejrzenia oszustwa, możliwego nadużycia uprawnień oraz nieprawidłowości związanych z funkcjonowaniem SOR-u. Śledczy przesłuchują kolejnych świadków. Rzeczpospolita Sprawa Kacprzyka wybuchła po publikacjach dotyczących jego zarobków i rozliczeń ze Szpitalem Południowym.
Według medialnych ustaleń w 2025 r. jego dochody miały sięgnąć ok. 1,6 mln zł. Po nagłośnieniu sprawy zrezygnował z członkostwa w KO oraz z mandatu radnego. Równolegle jego działalność zawodową badają także organy samorządu lekarskiego. Postępowanie w tej sprawie nadal trwa.
Poniżej galeria zdjęć: Szpital Południowy w Warszawie