- II tura wyborów szefa Polski 2050 została anulowana z powodu problemów z systemem głosowania online
- Władze partii zawiadomiły prokuraturę i zwróciły się do ABW o zbadanie sprawy
- W KO rosną obawy, że kryzys w Polsce 2050 może zagrozić stabilności całej koalicji rządzącej
- Politycy Koalicji Obywatelskiej nieoficjalnie liczą na powrót Szymona Hołowni na stanowisko lidera partii
Siemoniak sceptyczny wobec angażowania służb w sprawę Polski 2050
W poniedziałek mieliśmy poznać nową przewodniczącą Polski 2050. W II turze partyjnych wyborów zmierzyły się Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i Paulina Hennig-Kloska, które uzyskały najwięcej głosów w I turze. Wyników jednak nie ogłoszono, bo zgłaszano problemy z systemem głosowania. We wtorek zarząd Polski 2050 zapowiedział złożenie zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa do prokuratury i poprosił o zbadanie sprawy przez ABW.
- Sprawę traktujemy bardzo poważnie, ale osobiście nie jestem za tym, żeby w jakikolwiek sposób służby specjalne zajmowały się partiami politycznymi w Polsce. Być może prokuratura zdecyduje, że zajmie się tym Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości i policja. Ale zobaczymy, na razie za wcześnie, by w jakikolwiek sposób to oceniać – mówi nam Koordynator Służb Specjalnych Tomasz Siemoniak.
Tymczasem od innej osoby związanej ze służbami słyszymy, że sprawa nie musi mieć związku z zewnętrzną interwencją. – Wygląda to bardziej na brak profesjonalizmu Polski 2050. Dodajmy do tego wysoką temperaturę sporu w partii i naprawdę dużo mogło się wydarzyć - mówi. Zdaniem naszego rozmówcy, nawet jeśli był to atak hakerski, to nie taki, jak wszyscy myślą. – To raczej nie obce służby, a jeśli już, to „zwykły” haker. Niedługo się przekonamy – słyszymy.
Politycy KO: Lepszy Hołownia niż chaos w Polsce 2050
Nasi rozmówcy z Koalicji Obywatelskiej nieoficjalnie przyznają, że patrzą na sprawę przede wszystkim z punktu widzenia koalicji. – Sprawa jest kabaretowa, ale może doprowadzić do destabilizacji Polski 2050 i kłopotów koalicji – mówi nam jeden z nich. Osoba obecna na wtorkowym posiedzeniu rządu mówi nam z kolei, że Pełczyńska-Nałęcz i Hennig-Kloska pojawiły się tam załamane sytuacją. – Miały tak zbolałe miny, że nikt z członków rządu nawet nie próbował z tego żartować – słyszymy.
W KO po cichu liczą też na powrót Hołowni, który, mimo wcześniejszych zapowiedzi, rozważa start na szefa partii. – Może dobrze by się stało, gdyby w obecnej sytuacji Szymon pogodził obie panie. Obawiamy się, że po tym, co się stało, zwycięstwo którejkolwiek z nich doprowadzi do rozłamu w partii – mówi nam ważny polityk KO. – Powrót Hołowni na białym koniu pomógłby uspokoić sytuację w Polsce 2050. Jako koalicja spokoju u naszych przyjaciół potrzebujemy – dodaje.