- Artykuł opisuje liczne kontrowersyjne zachowania polityków w Sejmie — od blokowania mównicy po prowokacyjne gesty i awantury.
- Przykłady obejmują zarówno dawne incydenty Gabriela Janowskiego czy Andrzeja Leppera, jak i nowsze działania Grzegorza Brauna, Joanny Lichockiej czy Dariusza Mateckiego.
- Eksperci wskazują, że takie zachowania są często celową strategią polityczną, mającą przyciągnąć uwagę określonego elektoratu.
"Klasyczne" okupowanie mównicy
Prawdziwym „klasykiem gatunku” pozostaje protest Gabriela Janowskiego (79 l.) z 2002 r. Ówczesny poseł Ligi Polskich Rodzin, sprzeciwiając się polityce prywatyzacyjnej ministra skarbu, zablokował sejmową mównicę i spędził na niej blisko dwadzieścia godzin. W pewnym momencie zaczął skakać i całować podłogę, po czym został wyniesiony z sali przez Straż Marszałkowską. Tłumaczył później, że ktoś podał mu narkotyk w napoju.
Z blokad mównicy słynął także lider Samoobrony Andrzej Lepper (+57 l.), wyznaczając pewien trend. Był za to wielokrotnie karany przez Komisję Etyki Poselskiej. Pałeczkę politycznego show przejął później Janusz Palikot (62 l.) ze swoim ugrupowaniem, który wnosił do Sejmu rekwizyty, w tym maski z wizerunkami rywali politycznych. W 2012 r. czterdziestu posłów Ruchu Palikota okupowało mównicę, prezentując raporty o kosztach nauczania religii w szkołach.
Obserwując nieparlamentarne zachowania polityków, nasuwa się pytanie, czy oni robią to celowo, czy nie panują nad emocjami. Zapytaliśmy o to eksperta od marketingu politycznego: — Politycy mają świadomość, że ich zachowanie jest kontrowersyjne, że jest negatywnie odbierane. Przytoczę zdanie jednego z polityków, który mi powiedział: „Nieważne, że 80 proc. mnie za to nie aprobuje, ważne, że 20 proc. na mnie zagłosuje” – mówi dr Sergiusz Trzeciak.
Z kolei w 2016 r., po wykluczeniu z obrad posła Michała Szczerby (49 l.), politycy Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej zablokowali mównicę na czas przerwy świątecznej. Do historii przeszły nagrania posła Sławomira Nitrasa (53 l.) przeglądającego rzeczy pozostawione w ławach rządowych oraz posłanki Joanny Muchy (50 l.) śpiewającej z mównicy „Nie pucz, kiedy odjadę”.
Gorąco w Parlamencie Europejskim! Tak Grzegorz Braun miał potraktować rosyjskich opozycjonistów
Środkowy palec i atak gaśnicą
Jedną z bardziej kontrowersyjnych posłanek PiS była Krystyna Pawłowicz (74 l.), która w 2018 r. ostentacyjnie wystawiła język w stronę posłów opozycji. Zasłynęła też nieskrępowanym jedzeniem sałatki na sali plenarnej.
W 2020 r., podczas głosowania nad środkami na media publiczne, inna posłanka PiS — Joanna Lichocka (57 l.) — pokazała posłom opozycji środkowy palec. Tłumaczyła później, że jedynie „odgarniała włosy z twarzy”.
Ostatnie lata przyniosły dalsze zaostrzenie języka, do czego przyczynił się m.in. poseł Konfederacji Grzegorz Braun (59 l.). W grudniu 2021 r., podczas debaty nad obostrzeniami epidemicznymi i weryfikacją szczepień, krzyknął z mównicy do ministra zdrowia Adama Niedzielskiego (53 l.) „Będziesz wisiał!”, co skończyło się wykluczeniem go z obrad. Ten sam polityk przekroczył kolejną granicę w 2023 r., kiedy zgasił menorę gaśnicą proszkową.
Posłanka KO Klaudia Jachira (38 l.), reprezentująca młodsze pokolenie parlamentarzystów, zapisała się w pamięci m.in. rzucaniem konfetti z mównicy sejmowej.
Do najbardziej kontrowersyjnych polityków obecnej kadencji należą poseł PiS Dariusz Matecki (37 l.) oraz poseł niezrzeszony Łukasz Mejza (35 l.). W 2025 r. głośno świętowali wraz z kolegami wybór Karola Nawrockiego (43 l.) na prezydenta w sejmowym barze. Gdy zobaczyli posłów KO, z ich strony padły wulgarne epitety, a sprawa zakończyła się interwencją Straży Marszałkowskiej. Politycy ci naruszyli też ciszę nocną, śpiewając głośno piosenki przy otwartych oknach hotelu sejmowego.
Poseł Lewicy oburzony jest słowami o marszałku Sejmu: Niech Leśkiewicz przeprosi!
Do kontrowersyjnych posłów należy także był szef MON Antoni Macierewicz (78 l.), wielokrotnie przywoływany przez marszałków Sejmu do porządku. Ostatnio polityk wdał się w szarpaninę z demonstrantami na Placu Teatralnym podczas miesięcznicy smoleńskiej. Dodatkowo pryskał farbą ze specjalnego pistoletu, który miał ze sobą.
Przekraczają granice, aby zaistnieć
Politolog, prof. Kazimierz Kik, wskazuje na trwające od dawna pogarszanie się poziomu klasy politycznej. - To już nie jest środowisko, które zdobywałoby punkty za zachowania ideowe, kulturalne i konstruktywne. To jest klasa, której celem stało się wytwarzanie określonej atmosfery i emocji w społeczeństwie. Jeżeli ktoś zaczyna szczekać w Sejmie, to jak można to w ogóle logicznie wytłumaczyć? Dawniej Sejm był postrzegany jako świątynia polskiej polityki, a dziś coraz częściej przypomina zbiorowisko ludzi działających najprostszą metodą na zdobycie popularności — poprzez prowokację, krzyk i zachowania adresowane do odbiorców o podobnym poziomie emocjonalnym - mówi prof. Kik.
Z kolei dr Sergiusz Trzeciak, ekspert ds. marketingu politycznego, uważa, że rozpoznawalność staje się ważniejsza niż reputacja. - To znak naszych czasów, nowa filozofia, z której wynika, że przekaz o charakterze merytorycznym, eksperckim w świecie algorytmów mediów społecznościowych czy nawet tradycyjnych mediów nie przebija się w tłumie newsów o charakterze kontrowersyjnym, agresywnym i konfrontacyjnym. Dlatego wpisy polityków w mediach społecznościowych czy zachowania w miejscach publicznych przekraczają granice, które kiedyś były nie do zaakceptowania. Uwagę można dziś zdobyć dzięki emocjom, a najłatwiej jest rozpowszechniać nie pozytywne, tylko negatywne emocje. Dotyczy to nie tylko polityki - tłumaczy Trzeciak, autor książki „Drzewo kampanii wyborczej 2.0, czyli jak wygrać wybory”.