Spis treści
Areszt dla posła Wojciecha Króla? Najnowsze informacje
Sprawa posła Wojciecha Króla nabiera tempa. Po piątkowym przesłuchaniu w katowickim biurze Prokuratury Europejskiej polityk został zatrzymany przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Chwilę później jego obrońca, mecenas Marta Smołka, przekazała kluczową informację.
Prokuratura Europejska skierowała do Sądu Rejonowego Katowice-Wschód wniosek o tymczasowy areszt dla posła Wojciecha Króla. Oznacza to, że teraz sędziowie zdecydują, czy polityk najbliższe miesiące spędzi za kratami. Na razie nie wiadomo, kiedy dokładnie odbędzie się posiedzenie aresztowe.
Wszystko działo się błyskawicznie. W czwartek Sejm uchylił immunitet posłowi i wyraził zgodę na jego zatrzymanie. Jeszcze tego samego dnia Wojciech Król został zatrzymany w Warszawie i przewieziony do Katowic. W piątek, po wielogodzinnym przesłuchaniu, opuścił budynek prokuratury w asyście agentów CBA. Zdążył tylko rzucić do dziennikarzy, że czuje się niewinny.
Jakie zarzuty Prokuratura Europejska stawia politykowi?
Główny wątek, którym zajmują się śledczy, to podejrzenia o oszustwa i korupcję przy wielkim projekcie modernizacji infrastruktury tramwajowej w Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. Nowe zarzuty dla Wojciecha Króla, przedstawione w piątek, dołączają do dwóch poprzednich z lipca, co łącznie daje cztery zarzuty o charakterze korupcyjnym. Według Prokuratury Europejskiej poseł miał przyjmować korzyści majątkowe od przedsiębiorców.
O jakie konkretnie korzyści chodzi? Z ustaleń śledczych, które przytoczyła na posiedzeniu komisji sejmowej delegowana do Prokuratury Europejskiej prokurator Agnieszka Marcińczyk, wynika, że wśród nich były między innymi:
- luksusowy wyjazd do Tajlandii,
- udostępnienie samochodu na zagraniczne wyjazdy.
Prokurator Marcińczyk na posiedzeniu komisji regulaminowej nie pozostawiła złudzeń co do powagi sytuacji.
W toku postępowania – wraz z pozyskiwaniem nowych dowodów – ujawniono, że z dużym prawdopodobieństwem pan poseł Wojciech Król mógł dopuścić się popełnienia przestępstw korupcyjnych - powiedział.
Śledczy argumentują, że wniosek o areszt jest konieczny z dwóch powodów: z uwagi na grożącą posłowi surową karę oraz z powodu realnej obawy matactwa, czyli utrudniania śledztwa. Zdaniem prokuratury żaden inny, łagodniejszy środek nie zabezpieczy prawidłowego toku postępowania.
Król nie przyznaje się do winy. Mówi o politycznym tle sprawy
Poseł Wojciech Król od samego początku konsekwentnie odpiera wszystkie oskarżenia. Zarówno przed kamerami, jak i na posiedzeniu sejmowej komisji, twardo stał na stanowisku, że jest niewinny. Jego linia obrony opiera się na kilku filarach – od kwestionowania podstaw prawnych zarzutów po sugestie, że cała sprawa ma drugie, polityczne dno.
Polityk twierdzi, że stawiane mu zarzuty są wadliwe z prawnego punktu widzenia. Obrona posła kwestionuje więc nie tylko sam wniosek o areszt dla Wojciecha Króla, ale i fundamenty całego śledztwa. Jego zdaniem prokuratura opiera się na daleko idących hipotezach, a nie na twardych dowodach.
Art. 230 Kodeksu karnego mówi o pośrednictwie w zamian za konkretną korzyść. Pani prokurator stosuje daleko idące hipotezy, że gdybym coś zrobił znając daną osobę, gdybym mu pomógł, a gdyby on z tego skorzystał, to w przyszłości mógłby na tym zarobić. Na tym nie polega formułowanie zarzutu z tego artykułu – przekonywał poseł na posiedzeniu komisji.
Wojciech Król idzie o krok dalej i sugeruje, że wniosek o areszt ma na celu wyeliminowanie go z życia publicznego w kluczowym momencie. Chodzi o jego pracę jako przewodniczącego Rady Mediów Narodowych. Jak sam podkreślał, 10 grudnia kończy się kadencja jednego z członków rady, Roberta Kwiatkowskiego, a jego ewentualny pobyt w areszcie uniemożliwiłby mu dokończenie ważnych zadań.
Polityk odniósł się też bezpośrednio do konkretnych zarzutów. Kategorycznie zaprzeczył, by kiedykolwiek był w Tajlandii na wyjeździe opłaconym przez przedsiębiorców. Wyjaśnił również sprawę samochodu, który miał być jedną z korzyści majątkowych – twierdzi, że pożyczył go od swojego przyjaciela na wspólny wyjazd.
Teraz ruch należy do sądu. To on zdecyduje, czy argumenty Prokuratury Europejskiej o obawie matactwa i grożącej surowej karze są wystarczające, by zastosować najsurowszy środek zapobiegawczy.