- 14 sierpnia 1980 roku Stocznia Gdańska im. Lenina rozpoczęła strajk, wywołany zwolnieniem Anny Walentynowicz, co zapoczątkowało lawinę wydarzeń.
- Pod przywództwem Lecha Wałęsy, protest szybko objął inne zakłady, doprowadzając do sformułowania słynnych 21 Postulatów i powstania MKS.
- Poznaj kulisy Porozumień Gdańskich i narodzin "Solidarności" – ruchu, który odmienił Polskę i Europę.
Co wydarzyło się 14 sierpnia 1980 roku?
Był czwartek, 14 sierpnia 1980 roku. O godz. 6 rano część pracowników Stoczni Gdańskiej im. Lenina przerwała pracę. Rozpoczął się strajk, który szybko urósł do wydarzenia znacznie większego niż protest jednej załogi.
Ryszard Majer w Rozwoju Plus. Kolejny senator dołącza do Mateusza Morawieckiego
Według Europejskiego Centrum Solidarności akcję przygotowali m.in. Bogdan Borusewicz, Jerzy Borowczak, Bogdan Felski i Ludwik Prądzyński. Na czele protestu stanął Lech Wałęsa.
Jednym z najważniejszych żądań było przywrócenie do pracy Anny Walentynowicz. Stoczniowcy domagali się również powrotu Lecha Wałęsy, podwyżek płac, gwarancji bezpieczeństwa dla protestujących oraz budowy pomnika ofiar Grudnia 1970 roku.
Pierwszego dnia protest szybko zdobył poparcie stoczniowców. Według danych przytaczanych przez NSZZ „Solidarność” już w południe strajkowało około 12 tys. osób z liczącej około 17 tys. pracowników załogi.
Anna Walentynowicz. Jej zwolnienie stało się iskrą
Bezpośrednim impulsem do rozpoczęcia protestu była sprawa Anny Walentynowicz.
Walentynowicz była suwnicową w Stoczni Gdańskiej i działaczką Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża. 7 sierpnia 1980 roku została dyscyplinarnie zwolniona z pracy, zaledwie kilka miesięcy przed emeryturą. Była już wtedy znana z działalności opozycyjnej i od lat znajdowała się w zainteresowaniu komunistycznej Służby Bezpieczeństwa.
Jej zwolnienie wywołało akcję działaczy opozycji. Rozpoczęto kolportaż ulotek, a tydzień później stanęła Stocznia Gdańska.
Strajk nie wybuchł jednak w politycznej próżni. Latem 1980 roku Polska znajdowała się w głębokim kryzysie gospodarczym. Podwyżki cen żywności wywołały falę protestów, która wcześniej objęła m.in. Lubelszczyznę. W lipcu strajkowały dziesiątki tysięcy pracowników.
Na Wybrzeżu dochodziło do tego wciąż żywe wspomnienie Grudnia 1970 roku, kiedy protesty robotnicze zostały krwawo stłumione przez komunistyczne władze.
Strajk miał się skończyć. 16 sierpnia nastąpił przełom
Dwa dni po rozpoczęciu protestu wydawało się, że wszystko zmierza do zakończenia. 16 sierpnia dyrekcja stoczni zgodziła się na najważniejsze początkowe żądania pracowników. Miały zostać spełnione postulaty dotyczące m.in. przywrócenia Anny Walentynowicz i Lecha Wałęsy do pracy, podwyżek oraz budowy pomnika ofiar Grudnia 1970 roku. Lech Wałęsa ogłosił zakończenie strajku.
Problem polegał na tym, że w tym czasie strajkowały już inne zakłady. Ich pracownicy rozpoczęli protest w geście solidarności ze stoczniowcami i teraz mogli zostać sami. Część działaczy sprzeciwiła się więc zakończeniu akcji. Anna Walentynowicz i Alina Pienkowska należały do osób, które próbowały zatrzymać opuszczających stocznię robotników i przekonywały do dalszego protestu w obronie pozostałych zakładów.
Strajk został wznowiony, ale miał już inny charakter. Nie chodziło wyłącznie o interes pracowników jednej stoczni.
Powstał Międzyzakładowy Komitet Strajkowy
W nocy z 16 na 17 sierpnia utworzono Międzyzakładowy Komitet Strajkowy, na którego czele stanął Lech Wałęsa. Do protestu dołączały kolejne przedsiębiorstwa. 17 sierpnia sformułowano słynne 21 postulatów.
Pierwszy i najważniejszy dotyczył zgody władz na powstanie niezależnych od partii i pracodawców wolnych związków zawodowych. Protestujący żądali też m.in. prawa do strajku, przestrzegania wolności słowa, ograniczenia represji za przekonania oraz uwolnienia więźniów politycznych.
Lista nie ograniczała się jednak do postulatów politycznych. Znalazły się na niej także żądania dotyczące płac, emerytur, ochrony zdrowia, dostępu do żłobków i przedszkoli czy poprawy zaopatrzenia rynku.
Strajk z protestu pracowniczego przekształcił się więc w otwarte żądanie zmian w sposobie funkcjonowania państwa.
31 sierpnia podpisano Porozumienie Gdańskie
Władze PRL początkowo nie zamierzały zgadzać się na najdalej idące postulaty. Skala protestów rosła jednak z każdym dniem. Do Gdańska przyjechała komisja rządowa z wicepremierem Mieczysławem Jagielskim. Rozpoczęły się negocjacje z przedstawicielami strajkujących.
31 sierpnia 1980 roku Lech Wałęsa i Mieczysław Jagielski podpisali Porozumienie Gdańskie. Jednym z jego najważniejszych skutków była zgoda władz na tworzenie niezależnych od partii i pracodawców związków zawodowych. Otworzyło to drogę do powstania Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”. W ciągu kolejnych miesięcy „Solidarność” stała się ruchem o niespotykanej wcześniej w państwach bloku wschodniego skali. W 1981 roku liczyła blisko 10 mln członków.
Od Sierpnia '80 do końca PRL
Historia „Solidarności” nie zakończyła się jednak zwycięstwem z sierpnia 1980 roku. 13 grudnia 1981 roku władze komunistyczne wprowadziły stan wojenny. Działacze związku byli internowani i represjonowani, a „Solidarność” została później zdelegalizowana. Część jej struktur działała dalej w podziemiu.
Pod koniec lat 80. pogłębiający się kryzys PRL i kolejne protesty doprowadziły do ponownego podjęcia rozmów pomiędzy władzą a opozycją. W 1989 roku odbyły się obrady Okrągłego Stołu, „Solidarność” została ponownie zalegalizowana, a 4 czerwca przeprowadzono częściowo wolne wybory.
Dlatego 14 sierpnia 1980 roku jest jedną z kluczowych dat w historii powojennej Polski. Strajk rozpoczęty w obronie zwolnionej pracownicy stoczni uruchomił proces, który dał początek masowemu ruchowi społecznemu i w kolejnej dekadzie odegrał fundamentalną rolę w przemianach politycznych w Polsce.
Poniżej galeria zdjęć: 45-lecie NSZZ „Solidarność” na wystawie w Chicago