- To miała być jedna z najważniejszych wizyt politycznych końca czerwca.
- Wołodymyr Zełenski był oczekiwany w Gdańsku podczas Konferencji Odbudowy Ukrainy.
- Już wiadomo, że prezydent Ukrainy zrezygnował jednak z przyjazdu.
- Głos w tej sprawie zabrał Marcin Przydacz.
- Wyraził on bardzo bezkompromisową opinię na temat decyzji Zełenskiego.
Od kiedy Wołodymyr Zełenski nadał jednej z jednostek wojskowych tytuł "Bohaterów UPA", relacje ukraińskiego prezydenta z naszymi władzami mocno się ochłodziły, co spotęgowała jeszcze decyzja Karola Nawrockiego o odebraniu mu Orderu Orła Białego. Mimo to do wtorku 23 czerwca nie było pewne, czy prezydent Ukrainy zdecyduje się nie pojawiać w naszym państwie na konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy, która odbędzie się w czwartek i piątek w Gdańsku. Teraz jednak już wiadomo, że zamiast niego przyjedzie premier Ukrainy Julia Swyrydenko.
Zobacz: Rafał i Aleksander pobili Adama Niedzielskiego. "Chrześcijańskie podejście" byłego ministra
Marcin Przydacz, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, umieścił na platformie X wpis, w którym przypomniał, że gospodarzami wydarzenia mieli być premier Donald Tusk oraz prezydent Zełenski. Po rezygnacji tego drugiego, szef polskiego rządu został, w jego bezkompromisowej opinii, "wystawiony na pośmiewisko". - Zaproszenia na Konferencję do Gdańska były wspólnie podpisane przez premiera Tuska i prezydenta Zelenskiego. Obaj mieli więc być gospodarzami i przyjmować gości. Prezydent Ukrainy, mimo zaproszenia już gości, rezygnuje z udziału i wystawia tym samym premiera Tuska na pośmiewisko - napisał.
Sprawdź: Kolejna afera ze szpitalem i przedstawicielem KO! Ekspresowe badanie! "Będzie musiała to wyjaśnić"
Następnie dodał:
- Nie mam żadnej satysfakcji z tego, że Premier Rzeczypospolitej jest upokarzany na arenie międzynarodowej. W przypadku tego premiera nie jest to niestety pierwszy raz.