- Jeśli Demokraci przejmą kontrolę nad obiema izbami Kongresu, znacząco utrudni to administracji Donalda Trumpa realizację jej zamierzeń politycznych.
- Kwestia wojny w Ukrainie jest "całkowicie marginalna" dla amerykańskich wyborców w wyborach połówkowych, którzy koncentrują się przede wszystkim na sprawach wewnętrznych, takich jak gospodarka, inflacja i lokalne inwestycje.
- Mimo obaw, wyniki wyborów połówkowych w USA prawdopodobnie nie zmienią fundamentalnie sytuacji bezpieczeństwa Polski i Ukrainy, a Polska jako członek NATO może liczyć na pomoc sojuszników.
Demokraci mogą utrudnić życie Trumpowi. Lewicki o wyborach w USA
W poniedziałkowym „Porannym Ringu” Karolina Pajączkowska zapytała profesora Zbigniewa Lewickiego o zbliżające się wybory połówkowe w Stanach Zjednoczonych. Ich wynik może zdecydować o układzie sił w amerykańskim Kongresie, a tym samym o możliwościach działania administracji Donalda Trumpa.
Czy ewentualne zwycięstwo demokratów oznaczałoby zmianę politycznego kursu Waszyngtonu?
– No oczywiście, że może zmienić, chociaż nie wiemy jakie będą tak naprawdę te wyniki. Posługujemy się badaniami opinii, które nie są do końca wiarygodne, więc poczekajmy już tylko dwa tygodnie mniej więcej i będziemy wiedzieli, ale gdyby demokraci rzeczywiście objęli kontrolę nad obiema izbami kongresu, to bardzo utrudni to im podejmowanie swoich zamierzeń politycznych – stwierdził profesor Lewicki.
Ekspert zaznaczył, że na obecnym etapie trudno przesądzać o wyniku wyborów. Zwrócił również uwagę, że sondaże nie zawsze pozwalają trafnie przewidzieć zachowanie amerykańskich wyborców.
Ukraina nie zdecyduje o wyniku wyborów? „Całkowicie marginalna”
W rozmowie pojawił się także temat polityki Donalda Trumpa wobec Ukrainy. Prowadząca zapytała o presję wywieraną przez amerykańską administrację na prezydenta Wołodymyra Zełenskiego oraz wypowiedzi przedstawicieli otoczenia Trumpa dotyczące Władimira Putina.
Lewicki przekonywał jednak, że nie należy wiązać tych działań bezpośrednio z nadchodzącymi wyborami.
– No jeżeli pani pyta w kontekście wyborów amerykańskich, no to nie ma żadnego znaczenia. Wybory połówkowe są wyborami opartymi na lokalnych sprawach. Tam nikt nie myśli o polityce zagranicznej, o ile jeszcze przy wyborach prezydenckich częściowo tak, to przy połówkowych to w ogóle nie ma znaczenia, jeśli ma to 5% – wyjaśnił.
Zdaniem amerykanisty dla wyborców znacznie ważniejsze są kwestie dotyczące codziennego życia, gospodarki i lokalnych inwestycji.
Wyborcy KO ocenili rząd po trzech latach. Donald Tusk ma powody do radości?
– W związku z tym Amerykanie zwracają uwagę kto lepiej zarządza, kto buduje mosty, kto wprowadza bazę wojskową na ten teren i tak dalej i tak dalej, jaka jest inflacja. Natomiast sprawa Ukrainy i dla Amerykanów, także dla administracji amerykańskiej jest całkowicie marginalna – ocenił.
To istotna diagnoza w kontekście europejskich obaw o dalsze zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w pomoc Ukrainie. Według Lewickiego wojna za naszą wschodnią granicą nie jest tematem, który będzie rozstrzygał o wyniku listopadowego głosowania.
Czy po wyborach Trump zmieni politykę wobec Ukrainy? Profesor studzi emocje
Karolina Pajączkowska zapytała również, czy Polska powinna obawiać się pogorszenia sytuacji bezpieczeństwa w związku z możliwymi zmianami w amerykańskiej polityce.
Lewicki przyznał, że zagrożenia wynikające z rosyjskiej agresji pozostają realne. Szczególnie niebezpieczny byłby scenariusz utraty kontroli nad Ukrainą przez jej obecne władze.
– No tak daleko bym się nie posunął, nasze bezpieczeństwo cały czas jest zagrożone możliwością utraty przez Zełeńskiego czy jego grupę kontroli i objęcia kontroli nad Ukrainą przez Moskwę, to jest oczywiste. Natomiast no jesteśmy członkiem NATO, możemy liczyć na pomoc amerykańską czy innych państw – podkreślił.
Jednocześnie profesor przestrzegł przed nadmiernym pesymizmem. Jego zdaniem sam wynik wyborów do Kongresu nie powinien oznaczać zasadniczej zmiany sytuacji Polski i Ukrainy.
– Ja bym nie panikował, to nie znaczy, że to lekceważę zagrożenie, ale nie wpadałbym w jakiś strach, co to się stanie za nie wiem miesiąc, dwa czy trzy. Wydaje mi się, że sytuacja nie powinna się zmienić po wyniku wyborów amerykańskich. Można je uznawać za dobrą, złą, gorszą, lepszą, ale wybory listopadowe w tym roku nie zmienią – mówił Lewicki.
Stała baza USA w Polsce? Lewicki zaskakuje oceną
W „Porannym Ringu” poruszono również kwestię planowanej stałej bazy amerykańskiej w Polsce. Prowadząca zapytała, czy projekt ten ma realne szanse na realizację, czy też może być elementem politycznej gry przed wyborami w Stanach Zjednoczonych.
Profesor Lewicki zwrócił uwagę przede wszystkim na koszty takiego przedsięwzięcia.
– Co do bazy amerykańskiej, ja oczywiście rozumiem, że stała baza to lepiej niż nie stała baza, ale nie do końca rozumiem sensu wydawania ogromnych pieniędzy, bo to trzeba całe miasteczko zbudować, to nie jest kwestia 120 namiotów, tylko całego miasteczka, na które nas stać albo nie stać, to nie jestem wcale pewien – zaznaczył.
Ekspert podkreślił, że najważniejsza jest sama obecność amerykańskich żołnierzy w Polsce, a niekoniecznie formalny status ich stacjonowania.
– Ważna jest obecność amerykańska w Polsce, duża, ale czy to będzie baza stała czy rotacyjna, to oczywiście generałowie znajdą 100 argumentów za stałą bazą, ale mnie to tak w 100% nie przekonuje, no chyba, że mamy kilkanaście miliardów, z którymi nie mamy co zrobić – stwierdził.