- Nadchodzące rozmowy pokojowe w Abu Zabi mogą stać się sceną dla zaskakujących żądań Rosji, dotyczących bezpieczeństwa Europy.
- Według „The Telegraph”, Putin zamierza domagać się wycofania wojsk NATO z Polski i państw bałtyckich, powołując się na stan z 1997 roku.
- Sprawdź, dlaczego europejscy dyplomaci kategorycznie odrzucają te postulaty i co to oznacza dla stabilności regionu.
Wojska NATO w Polsce. Media opisują możliwe żądania Putina
Bezpieczeństwo wschodniej flanki NATO może stać się przedmiotem rosyjskich żądań podczas planowanych negocjacji w Abu Zabi. Jak donosi brytyjski „The Telegraph”, Moskwa chce, by do rozmów Stanów Zjednoczonych, Rosji i Ukrainy dołączyły państwa europejskie.
Według źródeł dyplomatycznych dziennika Kreml zamierza wykorzystać ich obecność do nacisku na ograniczenie wojskowej obecności NATO. Doradca Władimira Putina ds. polityki zagranicznej Jurij Uszakow publicznie opowiedział się za udziałem Europy w negocjacjach.
Gazeta przewiduje, że Putin zażąda powrotu do rozmieszczenia sił Sojuszu sprzed rozszerzenia NATO na wschód, wskazując jako punkt odniesienia 1997 rok. Taki postulat dotyczyłby m.in. wycofania stacjonujących w Polsce wojsk sojuszniczych. Objąłby również państwa bałtyckie i Finlandię.
Są to doniesienia o możliwym stanowisku negocjacyjnym Rosji. Nie przedstawiono porozumienia ani decyzji NATO o wycofaniu sił.
Kreml chce udziału Europy. Uszakow mówi o „próbie generalnej”
Spotkanie w Abu Zabi zaplanowano na listopad. Propozycję rozmów miał przekazać Putinowi amerykański wysłannik Steve Witkoff podczas ubiegłotygodniowej wizyty w Petersburgu. Uszakow nie zapowiada szybkiego przełomu. W rozmowie z rosyjskimi mediami państwowymi określił nadchodzące negocjacje jako „próbę generalną”.
Doradca Putina przyznał też, że oczekiwania Moskwy wobec amerykańskiej presji na Ukrainę dotychczas się nie spełniły. Nawiązał przy tym do spotkania Donalda Trumpa z rosyjskim przywódcą w Anchorage na Alasce.
– Wydawało się po Anchorage, że administracja USA będzie w stanie coś podyktować i zmusić Kijów do podporządkowania się. Ale jak dotąd to się nie sprawdziło – ocenił.
W jego ocenie Rosja musi więc rozmawiać także z Europą, która wspiera Ukrainę.
Europejscy rozmówcy gazety odrzucają ustępstwa wobec Rosji
Według „The Telegraph” przedstawiciele państw europejskich i Ukrainy są gotowi rozmawiać o bezpieczeństwie po zakończeniu wojny. Nie zgadzają się jednak na rosyjskie żądania ograniczenia obecności NATO.
– Nasze stanowisko pozostaje takie samo jak w styczniu 2022 r. – powiedział jeden z europejskich polityków cytowanych przez dziennik.
Nawiązał w ten sposób do stanowiska, jakie Sojusz przedstawił Moskwie jeszcze przed rozpoczęciem pełnoskalowej inwazji na Ukrainę. NATO odrzucało wówczas rosyjskie postulaty wycofania sił z państw przyjętych do organizacji po zakończeniu zimnej wojny.
Zełenski nie oczekuje końca wojny po jednym spotkaniu
Wołodymyr Zełenski potwierdził w ukraińskiej telewizji planowane rozmowy w Abu Zabi. Uprzedził jednak, że listopadowe spotkanie nie zakończy wojny.
Ukraińska delegacja zamierza zabiegać o ograniczone porozumienia dotyczące eksportu energii i zboża oraz wymiany jeńców. Prezydent Ukrainy wyraził też obawę, że gotowość Putina do negocjacji może być politycznym manewrem związanym z wyborami do Kongresu USA.
– Jeśli to jest tylko polityczna sztuczka, a Putin nie chce eskalacji z Ameryką przed wyborami, to bardzo szybko w listopadzie zobaczymy, czy to była sztuczka, czy nie – stwierdził Zełenski.