Temat minister pojawił się, gdy prowadzący rozmowę Marek Balawajder zapytał Jana Filipa Libickiego o napięcia w koalicji i przywołał opinie, że Pełczyńska-Nałęcz „podgryza” pozostałych koalicjantów. Senator bez zastanowienia, i zarazem mało dyplomatycznie, odpowiedział, że po jej odejściu chciałby pogratulować kolegom z rządu, „że będą wreszcie mogli spokojnie pracować”. Libicki zaznaczył przy tym jednak, że nie kwestionuje wszystkich uwag minister. — Czasem ma rację — przyznał. Jego sprzeciw budzi jednak styl, w jaki przedstawia ona swoje stanowisko.— Natomiast sposób, w który to robi jest sposobem absolutnie toksycznym, no nie sposób z kimś takim pracować — powiedział w „Porannym ringu”.
W dalszej części rozmowy senator rozwinął swój zarzut. Stwierdził, że nie przypomina sobie z ostatniego półrocza wypowiedzi Pełczyńskiej-Nałęcz, w której mówiłaby, że rząd zrobił coś dobrze. Jego zdaniem minister została zapamiętana „wyłącznie z krytyki własnego rządu”. — Wszyscy inni już jej mają dosyć — ocenił bezceremonialnie.
Sprawdź: Przemysław Czarnek kpi z Morawieckiego: Mateusz, chyba ci nie wyszło!
Pytany, czy wolałby w rządzie Szymona Hołownię, Libicki odpowiedział twierdząco. Przyznał jednak, że nie zna dostatecznie dobrze sytuacji wewnętrznej Polski 2050, by wyjaśnić decyzje personalne tego ugrupowania. Podkreślił też, że nie ma informacji o możliwej dymisji Pełczyńskiej-Nałęcz. — Nie mam żadnych informacji w tej sprawie, mogę tylko przypuszczać na podstawie tego, co widzę — zastrzegł.
Galeria poniżej: Byliśmy u Jana Filipa Libickiego. Wiemy, co dostał na urodziny
Zobaczcie całą rozmowę!