Wagnerowcy dorwani przez Tindera, SBU zwabiło ich na randkę. "Dziewczyna okazała się wcale nie być dziewczyną"

Kto spodziewałby się zagrożenia ze strony służb specjalnych na Tinderze? Okazuje się, że dopóki nie jest się członkiem Grupy Wagnera, nie ma się czego bać. Dr Przemysław Witkowski, politolog z Collegium Civitas, podczas wizyty w "Raporcie Złotorowicza" opowiedział o randkowym fortelu SBU. Ukraińcom udało się dorwać członków firmy wojskowej "kucharza Putina" dzięki randce w sieci.

telefon
Autor: Pixabay.com

O zaskakującej historii przechytrzenia Wagnerowców przez SBU opowiedział w programie "Raport Złotorowicza" dr Przemysław Witkowski z Collegium Civitas. Okazuje się, że ukraińskie służby do namierzenia bazy prywatnych żołnierzy Jewgienija Prigożyna wykorzystali internetowy flirt.

Grupa Wagnera dorwana przez Tindera. Dziewczyna okazała się fałszywa

- Mieliśmy około dwóch miesięcy temu sytuację, że facet z grupy Wagnera, z tego co pamiętam, miał flirt internetowy przez Tindera lub inną stronę internetową aplikację. Wysyłał zdjęcia jakiejś dziewczynie. W końcu ta dziewczyna okazała się wcale nie być dziewczyną, tylko agentem służb ukraińskich. Z tych zdjęć udało się namierzyć na geolokacji, gdzie to jest, no i w to miejsce uderzyły pociski. To była baza Wagnerowców i ich tam w tej bazie dużo zginęło - powiedział dr Przemysław Witkowski.

Jewgienij Prigożyn niemal zginął. Wizytował bazę podczas ostrzału

Przypomnijmy, że Jewgienij Prigożyn nazywany jest "kucharzem Putina", a to ze względu na to, że w przeszłości posiadał firmę cateringową, u której Kreml miał składać zamówienia. Sympatia wodza pozwoliła przedsiębiorcy zrobić fortunę, a także stworzyć prywatną armię, która obecnie walczy w Ukrainie. Członków Grupy Wagnera sam Prigożyn wizytował całkiem niedawno, co niewesoło się dla niego skończyło.

- Prigożyn miał poważny problem, że prawie go zmiotło z planszy dosłownie. Niedawno, jeszcze coś w okolicy miesiąca, może dwóch, wizytował te oddziały Grupy Wagnera w Ukrainie z jakąś motywującą wypowiedzią. Ale akurat w tym momencie nastąpiło uderzenie ukraińskiej artylerii i on się ledwo z tego wykaraskał. Były nawet plotki, że nie żyje, bo przez jakiś czas nie było z nim kontaktu. Ale wrócił do gry i próbuje tworzyć własny obóz - podsumował dr Witkowski.

Poniżej galeria ze zdjęciami z wizyty Władimira Putina na poligonie

Sonda
Czy wierzysz, że Putin zostanie zabity?
Gen. Skrzypczak: Nikt nie ma wątpliwości, że Rosja jest państwem terrorystycznym [EXPRESS BIEDRZYCKIEJ]

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki