Spór o praworządność wchodzi na coraz wyższy poziom. Gościem „Porannego Ringu” był adwokat Krzysztof Wąsowski. Prawnik ostro oceniał wydarzenia związane z Akademią Wymiaru Sprawiedliwości, ale rozmowa szybko zeszła również na znacznie poważniejszy temat – ewentualne działania wobec Trybunału Konstytucyjnego i ich możliwe konsekwencje prawne. Wąsowski nie pozostawił wątpliwości, po której stronie sporu o Akademię Wymiaru Sprawiedliwości stoi z prawnego punktu widzenia. – Pan doktor Sopiński, zdecydowanie rektor, czyli obrońca – odpowiedział na pytanie, kto jego zdaniem ma rację.
Wąsowski o decyzji Trybunału: „Koniec, kropka. Game over”
Adwokat powołał się następnie na postanowienie Trybunału Konstytucyjnego z 27 maja 2026 roku. Jak argumentował, obowiązujące zabezpieczenie ma nakazywać ministrowi sprawiedliwości powstrzymanie się od działań zmierzających do odwołania lub zawieszenia rektora. Wąsowski skwitował sprawę wyjątkowo stanowczo. – Koniec, kropka. Game over. Game over. Nie ma, nie ma tutaj jakiegoś innego argumentu – powiedział w „Porannym Ringu”.
Zobacz: Donald Tusk mówił o nim z sejmowej mównicy jako "pan X". Nowe ustalenia wskazują, kto to!
Chwilę później jego ocena była jeszcze mocniejsza. – Jest postanowienie obowiązujące, które weszło w życie, nie musi być publikowane, zostało doręczone do Trybunału Konstytucyjnego. Koniec. To jest łamanie prawa. To jest właśnie łamanie prawa – stwierdził mecenas.
Padły słowa o „zamachu stanu”
Najmocniejszy fragment rozmowy dotyczył właśnie możliwych konsekwencji prawnych. Wąsowski został zapytany, jak poważne byłyby działania polegające na siłowym rozstrzygnięciu kwestii obsady Trybunału Konstytucyjnego. – Z punktu widzenia społecznej szkodliwości popełnienia takiego czynu są bardzo poważne sprawy. Niezależnie od tego, z jakiej podstawy prawnej będziemy oceniać takie czyny, czy z podstawy zwanej nadużyciem uprawnień, czy zamachu stanu, a to są kosmiczne różnice w karach – odpowiedział.
Warto podkreślić, że Wąsowski nie przesądzał w ten sposób, że doszło lub dojdzie do „zamachu stanu”. Wskazywał na możliwe kwalifikacje prawne hipotetycznych działań, o które pytał prowadzący. Prawnik przekonywał jednak, że w przypadku przekroczenia tej granicy problem odpowiedzialności mógłby być bardzo poważny. – Bardzo trudno będzie to, mówiąc tak kolokwialnie, zamieść pod dywan. Bardzo trudno, żeby tam tej odpowiedzialności prawnej nie było – mówił Wąsowski w „Porannym Ringu”.
Tusk i Żurek przed sądem? Wąsowski odpowiada
Wtedy prowadzący postawił sprawę wprost i zapytał, czy zdaniem Wąsowskiego Donald Tusk i Waldemar Żurek mogą kiedyś stanąć przed sądem w związku z tymi działaniami. – Nie mam pojęcia – zastrzegł najpierw mecenas. – Od razu powiem, że chciałbym być obrońcą. Jak najbardziej się zgłaszam – powiedział.
Sprawdź: Czarzasty mówił o Nawrockim. Padły słowa o abdykacji. „Żądam od prezydenta rozumu”
W „Porannym Ringu” padło również pytanie o polityczne konsekwencje całego zamieszania dla ministra sprawiedliwości. Wąsowski ocenił, że obecna sytuacja nie powinna go wzmacniać. – Nie powinno go umacniać politycznie, powinno go osłabiać, ponieważ to jest działanie, które rzeczywiście jest trudno wytłumaczalne prawnie, tak bym powiedział – stwierdził.
Podobnie wypowiedział się o potencjalnych politycznych korzyściach dla szefa rządu. – Nie powinien zyskać politycznie. Nie wiem czy zyska, ale nie powinien zyskać politycznie – powiedział o Donaldzie Tusku.
Rozmowa w „Porannym Ringu” pokazała, że spór o Akademię Wymiaru Sprawiedliwości i Trybunał Konstytucyjny może mieć nie tylko polityczny, lecz także – przynajmniej zdaniem części prawników – bardzo poważny wymiar prawny. Krzysztof Wąsowski nie przesądził, że Donald Tusk czy Waldemar Żurek odpowiedzą kiedyś przed sądem. Nie wykluczył jednak takiego scenariusza. A jego słowa, że nie wydaje mu się on „wcale nie aż taki nieprawdopodobny”, z pewnością będą szeroko komentowane.
Zobaczcie całą rozmowę: