- 5 dzień protestu w AWS. Dostaję dużo pytań, co się dzieje i jak się czuję? Czuję się dobrze. Mam już tylko wodę z kranu. Nie pozwalają przekazać mi żywności i ubrań. Bronię AWS przed bezprawnym przejęciem przez uzurpatora! Bronię praworządności! Proszę Was o modlitwę za Polskę! - relacjonowała w poniedziałek 14 września na platformie X Maria Kurowska.
Zobacz: Antoni Macierewicz chce rozwiercać zamki! Wrze w sprawie Akademii Wymiaru Sprawiedliwości
Działania Kurowskiej oceniła wiceminister sprawiedliwości Maria Ejchart. - Interwencja poselska nie polega na koczowaniu pod drzwiami i paraliżowaniu pracy akademii. Standardy państwa prawa obowiązują każdego parlamentarzystę bez wyjątku – napisała. Wtórował jej również sam Waldemar Żurek. - Poseł Kurowska pomyliła mandat parlamentarzysty z rolą partyjnego ochroniarza. Państwowa akademia przestała być prywatnym folwarkiem ludzi Zbigniewa Ziobry - ocenił ostro.
Maria Kurowska pozostaje w siedzibie AWS od piątku. Sama mówiła, że przebywa na szóstym piętrze, przy wejściu do sekretariatu i gabinetu rektora. Posłanka nie uznaje Cudaka za prawidłowo umocowanego do kierowania uczelnią i deklaruje, że nie dopuści go do pomieszczeń rektorskich. - Tu, gdzie jestem od piątego dnia, czyli od czwartku, od godziny czternastej. I gdzie dopilnowuję, aby ten właśnie gabinet, który jest za mną, tu Państwu pokażę te drzwi, ten gabinet, nie przeszedł w ręce człowieka, który nie jest powołany właściwie na rektora Akademii Wymiaru Sprawiedliwości. Szanowni Państwo, ta uczelnia miała kształcić najlepszych specjalistów prawa, a tymczasem rektora tej uczelni powołuje się ze złamaniem prawa. Tego nie może być. Prawo było złamane tutaj w kilku miejscach - przekonywała na nagraniu.
Sprawdź: Dantejskie sceny pod AWS! Co tam robił Dariusz Matecki? [ZDJĘCIA]
- Nie, jak widzicie Państwo, czuję się dobrze, chociaż ciągle w tym samym ubraniu i w tej samej fryzurze, ponieważ jestem tutaj odcięta od wszystkiego. Ponieważ zażyczyłam sobie, że jeżeli ktoś mi ma przynosić czy jedzenie, czy picie, to tylko moi koledzy posłowie, a nikt inny. Ponieważ mi tego nie zapewniono, więc jestem po prostu od dzisiaj na wodzie kranowej, ponieważ woda, którą miałam, mi się skończyła. No i oczywiście jedzenia też nie mam, no bo nie mogę mieć, bo posłowie nie są wpuszczani, aby mi je przynieść. Ale czuję się dobrze, także nie martwcie się Państwo o mnie, naprawdę, jest wszystko okej. Chciałam powiedzieć, że będę tutaj dotąd, dopóki nie zostanie powołany rektor w sposób taki, który nie będzie budził zastrzeżeń prawnych - dodawała uspokajająco.
W pewnym momencie obecni pod budynkiem Antoni Macierewicz i Mariusz Gosek wezwali pogotowie, aby medycy mogli wejść do budynku. Posłowie PiS dostali zgodę od policji, żeby wejść na teren obiektu razem z ratownikami, ale funkcjonariusz poinformował, że posłanka Maria Kurowska czuje się dobrze i nie potrzebuje pomocy medycznej. Wtedy interweniował Antoni Macierewicz, który wykonał telefon do posłanki, aby ta przyjęła medyków. Ta uznała jednak, że "obawia się ataku na nią". - Pani Poseł Kurowska obawia się zewnętrznego działania, które wykorzysta obecność lekarzy, żeby ją zaatakować, takie jest jej stanowisko i obawa - poinformował były szef MON.
Galeria poniżej: Oto żona Antoniego Macierewicza