Tomasz Walczak: Imposybilizm PiS budzi absmak

Dzięki Jarosławowi Kaczyńskiemu do polskiego języka politycznego weszły tak piękne słowa jak "imposybilizm" czy "absmak". Miały być argumentem przeciwko degenerującej się Platformie, która nic nie mogła ("imposybilizm"), a jej polityka oburzała ludzi przyzwoitych ("absmak"). Obserwując trwający już prawie trzy tygodnie protest osób niepełnosprawnych i ich rodzin, odnoszę wrażenie, że te dwa słowa coraz bardziej pasują do rządów PiS.

Tomasz Walczak
Autor: Archiwum serwisu

Kiedy partia ta szła po władzę, mówiła, że "nie da się" nie istnieje w jej słowniku. Że słuchanie obywateli i odpowiadanie na ich potrzeby będzie solą ich rządów. Okazuje się jednak, że wszechmoc PiS ma swoje ograniczenia, a jej brak objawia się tam, gdzie jest ona najbardziej potrzebna - w pomocy dla najsłabszych, których ludzie Kaczyńskiego mieli być rzecznikami.

Słucham więc Elżbiety Rafalskiej - sprawnej skądinąd minister - która upiera się, że nie może spełnić głównego postulatu protestujących - czyli wypłacania dodatku rehabilitacyjnego w wysokości 500 zł - bo rząd nie widzi takiej możliwości. Na to przyjdzie czas później - przekonuje i prosi o zakończcie protestu. Trudno się jednak dziwić przebywającym w Sejmie, że nie przyjmują tych tłumaczeń do wiadomości. Z doświadczenia z poprzednimi ekipami rządowymi wiedzą bowiem, że to obietnice bez pokrycia, odłożenie sprawy na święte nigdy i zwykła gra na czas, która ma uratować twarz rządu. Zamiast jednak przejmować się swoim wizerunkiem nadszarpniętym przez własną niemoc oraz wiele głupich i krzywdzących wypowiedzi polityków PiS nt. protestujących, nadszedł w końcu czas, żeby rozwiązać problemy tej grupy społecznej. Wymaga tego nie tylko polityczna odpowiedzialność za ich los, ale także elementarna ludzka przyzwoitość.

Czytaj: Walczak komentuje: Roszczeniowcy, hamulcowi i prowokatorzy

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki