- Przemysław Czarnek nie wyklucza koalicji PiS z Grzegorzem Braunem, którego działalność charakteryzuje się elementami prorosyjskimi i antysemickimi. Sugeruje to potencjalne zmiany w krajobrazie politycznym i możliwe sojusze po wyborach.
- Ambasador USA wyraża zaniepokojenie możliwością wejścia Grzegorza Brauna do rządu po wyborach w 2027 roku, ze względu na jego antyamerykańskie poglądy. Podkreśla to potencjalne trudności w relacjach polsko-amerykańskich w przypadku takiego scenariusza.
- Przemysław Czarnek odpowiada, że o składzie rządu zdecydują polscy wyborcy, a nie zewnętrzne podmioty, takie jak ambasada USA. Podkreśla to suwerenność decyzji wyborczych w Polsce.
Minister koordynator służb specjalnych, Tomasz Siemoniak, skomentował wypowiedź Przemysława Czarnka dotyczącą potencjalnej współpracy z Grzegorzem Braunem.
- Przemysław Czarnek, jeden z liderów PiS, nie wyklucza przyszłej koalicji z partią Brauna. Nie przeszkadzają mu silne elementy prorosyjskie i antysemickie w działalności Brauna. Maski opadają! - stwierdził Siemoniak, sugerując, że słowa Czarnka ujawniają ukryte intencje Prawa i Sprawiedliwości.
Obawy ambasadora USA
W rozmowie z "Rzeczpospolitą" ambasador USA wyraził zaniepokojenie możliwością utworzenia rządu z udziałem Grzegorza Brauna po wyborach parlamentarnych w 2027 roku. Dyplomata podkreślił, że lider Korony jest "bardzo antyamerykański", co stanowiłoby poważny problem dla relacji polsko-amerykańskich.
- Nie chcę w żaden sposób przesądzać wyniku wyborów w Polsce. To nie moja rola. Tę decyzję muszą podjąć polscy wyborcy. Ale Braun jest jednak bardzo antyamerykański. I każdy wie, w tym opozycja, że byłoby nam trudno coś podobnego zaakceptować. Byłby to dla nas poważny problem - powiedział ambasador Thomas Rose.
Stanowisko Przemysława Czarnka
Przemysław Czarnek, zapytany o opinię ambasadora USA i ewentualną koalicję, podkreślił, że o składzie rządu zdecydują polscy wyborcy, a nie zewnętrzne podmioty.
- PiS walczy o zwycięstwo samodzielne, tak jak w latach 2015 czy 2019. I o tym, jak ułożą się mandaty w Sejmie, zdecydują polscy wyborcy, a nie ambasada USA. Jeśli trzeba będzie tworzyć koalicję, to będą decydować o tym wyniki wyborów. Dopiero po nich będziemy patrzeć, z kim można sformować odpowiedzialny rząd - zapewnił były minister edukacji w rozmowie z "Rzeczpospolitą". - Stany Zjednoczone mają nic do rzeczy. O tym, jaki będzie rząd i jakie będą koalicje, zdecydują Polacy, wyborcy, suweren, a nie ambasador Stanów Zjednoczonych - dodał.
Wypowiedzi te wskazują na rosnące napięcie w polskiej polityce i sygnalizują możliwe kierunki przyszłych koalicji, jednocześnie podkreślając suwerenność decyzji polskich wyborców.
W naszej galerii zobaczysz Przemysława Czarnka z żoną: