Unia Europejska uruchamia nowy instrument finansowy – SAFE (Strategic Accelerator for European Defence). Jego głównym celem jest wsparcie państw członkowskich w szybkim zwiększaniu ich zdolności obronnych. Program, którego budżet ma docelowo wynieść 150 mld euro, opiera się na mechanizmie nisko oprocentowanych pożyczek. Środki te mają być przeznaczone przede wszystkim na zakupy nowoczesnego sprzętu wojskowego i amunicji, z preferencją dla zamówień składanych u europejskich producentów. Ma to nie tylko wzmocnić potencjał militarny poszczególnych armii, ale również stymulować rozwój europejskiej bazy przemysłowo-obronnej.
Zgodnie z założeniami programu, Polska ma stać się jego największym beneficjentem. Z całej puli do naszego kraju może trafić kwota sięgająca ok. 43,7 mld euro. Argumenty te podnosił między innymi szef MSZ Radosław Sikorski, który w mediach społecznościowych wprost zwrócił się do prezydenta Karola Nawrockiego. Porównał on oprocentowanie unijnej pożyczki (ok. 3%) do kredytów zaciąganych wcześniej na zakup zagranicznego sprzętu (ok. 6%), nazywając sceptycyzm wobec SAFE "logiką psychoprawicy". Wskazał również, że środki te mogą bezpośrednio zasilić polski przemysł zbrojeniowy, wymieniając takie zakłady jak bydgoska Belma czy Nitrochem, co przełoży się na nowe miejsca pracy i rozwój technologiczny w kraju.
Sprawdź: Czarne chmury nad Czarzastym coraz większe. Te wyniki mogą mocno go zasmucić
Jak napisał wicepremier:
- Logika naszej psychoprawicy: 1) Pożyczyć na 6 proc. na kupno zagranicznych czołgów — szczyt patriotyzmu. 2) Pożyczyć na 3 proc. na sprzęt produkowany w Polsce — zdrada i zaprzaństwo. Proszę to wytłumaczyć pracownikom i kooperantom bydgoskiej Belmy i Nitrochemu, prezydencie