Sejmowi królowie taxi. Posłowie PiS biją wszystkich na głowę

Parlamentarzystom przysługują darmowe przewozy lotnicze i kolejowe, a także zwrot kosztów za jazdę prywatnym autem. Okazuje się, że niektórzy posłowie korzystają też z taksówek na koszt Sejmu. Do taksówkowych rekordzistów należą posłowie PiS Rafał Bochenek (40 l.) i Szymon Szynkowski vel Sęk (44 l.).

Taksówkarz

i

Autor: Getty Images/ Getty Images Taksówkarz
  • Rekordziści taksówek: rzecznik PiS Rafał Bochenek wyjeździł 25 054,40 zł, a tuż za nim znalazł się Szymon Szynkowski vel Sęk z kwotą 24 588,25 zł.
  • Inni chętni do taxi: Łukasz Mejza (35 l.) dostał 12 470 zł zwrotu, Katarzyna Ueberhan (51 l.) – 8 708,47 zł, a Piotr Adamowicz (65 l.) – 5 873,79 zł.
  • Kilometrówki bez kontroli: posłowie rozliczali 1500 km miesięcznie bez ewidencji tras; Antoni Macierewicz (76 l.) dostał prawie 17 tys. zł mimo braku prawa jazdy, a Anna Maria Żukowska (40 l.) ponad 38 tys. zł, choć nie ujawniła posiadania auta i mieszka blisko Sejmu.

Posłowie jeżdżą, aby wykonać swoje obowiązki

Wczoraj informowaliśmy, że wielu posłów korzysta z tzw. kilometrówek, czyli zwrotu kosztów za podróże samochodem. Korzystają z tych środków, choć czasami nie mają prawa jazdy albo własnego samochodu. Niektórzy z nich chętnie też jeżdżą taksówkami za nasze. Ze sprawozdań biur poselskich za 2025 r. wynika, że rekordzistą jest rzecznik PiS Rafał Bochenek, który na taksówki wydał w ciągu 12 miesięcy 25 054,40 zł. Tuż za nim uplasował się Szymon Szynkowski vel Sęk – jeździł za 24 588,25 zł.

Żurek mocno o Ziobrze w USA. Padły słowa o „parasolu ochronnym”

Sporo taksówkami jeździ notoryczny pirat drogowy poseł Łukasz Mejza (35 l.), wyrzucony z klubu PiS. Dostał za to zwrot 12 470 zł. Z taksówek chętnie korzystają też m.in.: posłanka Lewicy Katarzyna Ueberhan (51 l.), której zwrócono 8 708,47 zł, oraz poseł KO Piotr Adamowicz (65 l.), któremu Kancelaria Sejmu zaakceptowała rachunki na kwotę 5 873,79 zł. 

Taksówki mniej popularne od własnego auta

Przejażdżki posłów taksówkami na nasz koszt to nic w porównaniu z tym, ile politycy dostają z Kancelarii Sejmu za jazdę prywatnymi autami. W 2025 r. w okręgu wyborczym obowiązywał limit 1500 km miesięcznie, ze stawkami 0,89 lub 1,15 zł za km. Przejazdy poza okręgiem rozliczano bez szczegółowej ewidencji tras, co dawało dużą swobodę. Sejmowe przepisy pozwalały więc dostać zwrot pieniędzy bez wyjaśniania, skąd i dokąd politycy się przemieszczali, i bez żadnego potwierdzenia przebyte trasy.

Efekt? Poseł PiS Antoni Macierewicz (76 l.) za 2025 r. dostał z Sejmu prawie 17 tys. zł, choć od dwóch lat nie ma prawa jazdy. Z kolei posłanka Nowej Lewicy Anna Maria Żukowska (40 l.) dostała ponad 38 tys. zł, choć w ostatnim oświadczeniu majątkowym nie ujawniła, że ma samochód a mieszka nieopodal Sejmu.

 

PROF: MARKOWSKI: Trump jest niezdolny do pełnienia swojej funkcji
Sonda
Czy uważasz, że posłowie powinni mieć darmowe loty krajowe na koszt podatnika?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki