- Były minister infrastruktury Alvin Gajadhur zarzuca Głównemu Inspektoratowi Transportu Drogowego błędne naliczanie prędkości przez system odcinkowego pomiaru prędkości (OPP) na autostradzie A6 koło Szczecina, gdzie system miał zawyżać średnią prędkość o ponad 7 km/h, co skutkowało niesłusznymi mandatami.
- Gajadhur sugeruje, że problem może mieć charakter systemowy i dotyczyć innych OPP w całym kraju, a jego przyczyną może być wadliwy algorytm i pośpiech w instalacji urządzeń finansowanych z KPO, co prowadzi do niesłusznego obciążania kierowców.
- Mimo zapowiedzi anulowania mandatów, kierowcy, zwłaszcza leasingobiorcy, mogą ponieść dodatkowe koszty, a Gajadhur wzywa do pilnych wyjaśnień ze strony GITD i apeluje do kierowców o samodzielne weryfikowanie otrzymanych mandatów.
Alvin Gajadhur, były minister infrastruktury, skierował zarzuty wobec Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego, wskazując na potencjalne błędy w naliczaniu prędkości przez system odcinkowego pomiaru prędkości zainstalowany w okolicach Szczecina. Mowa o odcinku na autostradzie A6, pomiędzy węzłami Rzęśnica i Dąbie. Gajadhur przedstawił raport z urządzenia UnicamVELOCITY 4, który posłużył jako dowód w tej sprawie. Według tego raportu, pewien pojazd pokonał odcinek o długości 3409 metrów w ciągu 137 sekund. Proste przeliczenie tych danych daje średnią prędkość wynoszącą około 89,6 km/h. Jednakże, raport systemowy wskazywał średnią prędkość 97 km/h, co skutkowało stwierdzeniem przekroczenia dozwolonej prędkości o 17 km/h.
- System CANARD/GITD źle wylicza średnią prędkość na odcinkowym pomiarze prędkości w Szczecinie. Oczekujemy pilnych wyjaśnień. Czy w całym kraju system działa błędnie i czy kierowcy niesłusznie otrzymują mandaty? - pytał.
Wątpliwości wzbudza znacząca różnica, wynosząca ponad 7 km/h, pomiędzy faktycznie obliczoną średnią prędkością a wartością zarejestrowaną przez system, pod warunkiem, że przedstawione wyliczenia są poprawne. W związku z tym, redakcja zwróciła się do Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD) z prośbą o komentarz w tej sprawie.
Odcinkowy Pomiar Prędkości to technologia stosowana do monitorowania i rejestrowania przekroczeń limitów prędkości na wyznaczonych fragmentach dróg. System UnicamVELOCITY 4, wykorzystujący charakterystyczne żółte kamery, automatycznie zapisuje moment wjazdu i wyjazdu pojazdu z kontrolowanego odcinka. Poza identyfikacją pojazdu, który przekroczył prędkość, kamery zbierają szereg innych danych, takich jak dokładne miejsce, data i godzina pomiaru, długość odcinka oraz obowiązujące ograniczenie prędkości. System jest również w stanie określić pas ruchu pojazdu i wykonywać wysokiej jakości zdjęcia w warunkach nocnych. Zebrane dane i zdjęcia są następnie przesyłane online do centralnego systemu CANARD.
Zarzuty o nieprawidłowe mandaty
Alvin Gajadhur, były szef GITD, sugeruje, że kierowcy w Polsce mogli być ofiarami nieprawidłowo działających algorytmów w państwowym systemie pomiaru prędkości. Według niego, system błędnie obliczał czas i prędkość przejazdu, co miało prowadzić do wystawiania niezasadnych mandatów. Problem ten miał wyjść na jaw, gdy kierowcy zaczęli analizować otrzymywane wezwania do zapłaty. Gajadhur opisał mechanizm błędu na przykładzie: na odcinku o długości 3409 metrów, kierowca pokonał trasę w 2 minuty i 17 sekund. Matematycznie, średnia prędkość wynosiłaby 89,5 km/h, jednak system odnotował 97 km/h.
- Czyli tak naprawdę algorytm, no powiem brutalnie dzielenia, którego uczymy się w podstawówce, nie zadziałał w urządzeniu, za które państwo zapłaciło. Tam po prostu jest kłopot z podstawowymi operacjami matematycznymi. Co gorsza, felerne urządzenia w rejonie Szczecina celowo uruchomiono na najgorętszy okres wyjazdowy – tuż przed długim weekendem. Choć szybko je wyłączono po fali skarg, machina ruszyła. Nie wiem, powiem szczerze, ilu kierowców otrzymało niepoprawne wezwania i czy nie dotyczy to także innych OPP w całym kraju - ocenił.
Alarm ze strony branży transportowej
Według Gajadhura, incydent ten wskazuje na niedoskonałości systemu. Sprawa ta, zdaniem byłego ministra, mogła zostać niezauważona, gdyby nie czujność branży transportowej. Profesjonalni kierowcy ciężarówek zauważyli nieprawidłowości, gdy system przypisywał im prędkości rzędu 97 km/h, co jest niemożliwe, biorąc pod uwagę fabryczne ograniczniki prędkości w ich pojazdach, ustawione na 90 km/h. Alvin Gajadhur podkreśla, że przeciętny kierowca samochodu osobowego często akceptuje takie mandaty, ufając instytucjom państwowym.
- Szanowni państwo, trzeba to sprawdzać, bo GTD może was oszukiwać – ostrzegał Alvin Gajadhur. - Powinno być zaufanie do naszego państwa, ale widać na tym przykładzie, że nie ma zaufania. [...] Państwo oszukuje tak naprawdę - dodał.
Alvin Gajadhur łączy problematyczne działanie systemów z pośpiechem w ich instalacji, sugerując związek z wykorzystaniem środków z Krajowego Planu Odbudowy. Według niego, nowe urządzenia, takie jak te w okolicach Szczecina, są montowane w przyspieszonym tempie.
- Są odcinki montowane z pieniędzy KPO, robią teraz to bardzo szybko, bo muszą rozliczyć te środki i widać jak to jest robione. Szybko nie znaczy dobrze – wyjaśnia były szef GITD.
Mimo zapowiedzi GITD o anulowaniu błędnie wystawionych mandatów, Alvin Gajadhur zwraca uwagę na potencjalne koszty, które mogą ponieść kierowcy, szczególnie ci korzystający z samochodów w leasingu. W przypadku pojazdów firmowych, wezwanie do zapłaty jest początkowo kierowane do właściciela pojazdu, czyli banku lub firmy leasingowej. Te instytucje często naliczają użytkownikowi auta opłatę administracyjną, wynoszącą około 100 złotych, za wskazanie faktycznego sprawcy wykroczenia. Oznacza to, że nawet po anulowaniu mandatu przez GITD, opłata dla firmy leasingowej może pozostać w mocy.
Zalecenia dla kierowców
W związku z zaistniałą sytuacją, redakcja skierowała pytania do rzecznika GITD, aby uzyskać wyjaśnienia dotyczące skali błędu i dalszych działań dla kierowców. Pytania obejmują:
- Liczbę wezwań wystawionych na odcinkowym pomiarze prędkości w Szczecinie za jazdę w okresie 28.04-4.05.2026.
- Dokładne wyjaśnienie natury błędu w systemie CANARD.
- Informację, czy problem dotyczył wyłącznie tego odcinka, czy również innych nowo uruchomionych OPP w Polsce, a jeśli tak, to których.
- Kwestię pokrycia kosztów związanych z opłatami naliczanymi przez banki i firmy leasingowe.
- Procedurę odwoławczą od niesłusznie nałożonych mandatów.
- Redakcja oczekuje na odpowiedź i zapowiada jej publikację.
Rzecznik prezydenta komentuje
Do sprawy odniósł się także rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz, który nie szczędził słów krytyki.
- W okolicach Szczecina mamy 3,5 km odcinkowy pomiar prędkości, który błędnie wylicza przekroczenia prędkości. Bardzo dużo osób dostało w tej chwili mandat za wykroczenia, których nie popełniło. kolejna wpadka ministra infrastruktury po błędach w testach dotyczących prawa jazdy. Zachęcam wszystkich, którzy dostali mandaty ostatnio przejeżdżając przez ten odcinkowy pomiar prędkości w okolicach Szczecina, by uważnie przyjrzeli się tym mandatom i odwoływali się od tego, bo to jest rzeczywiście kompromitująca sprawa. Wiem, że jest dziura budżetowa, ale po co sięgać do kieszeni biednych kierowców, którzy wykroczeń nie popełnili - mówił w Radiu Zet.