- Rosyjskie MSZ zapowiedziało serię metodycznych uderzeń na obiekty wojskowe i przemysłowe w Kijowie, wzywając cudzoziemców do pilnego opuszczenia miasta.
- Ataki mają być odwetem za ukraiński atak dronowy na Starobilsk, w którym według Rosji zginęło 21 osób, a 42 zostały ranne.
- Celem uderzeń mają być "centra decyzyjne" i "punkty dowodzenia" rozrzucone po całym Kijowie, co zwiększa zagrożenie dla cywilów.
- Ostrzeżenie to następuje po intensywnych weekendowych atakach na obwód kijowski, gdzie Rosja użyła setek dronów i dziesiątek pocisków, w tym hipersonicznego.
Rosyjskie MSZ grozi Kijowowi. Będą "metodyczne uderzenia"
Sytuacja jest niezwykle poważna. W poniedziałek Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji wydało komunikat, w którym wprost zapowiedziało serię „metodycznych uderzeń” wymierzonych w stolicę Ukrainy. To nie jest ogólna groźba, ale konkretny plan, którego celem mają być kluczowe obiekty w Kijowie. Rosjanie wskazali, że na celowniku znajdą się zarówno centra decyzyjne, jak i punkty dowodzenia ukraińskiej armii.
To oficjalne ostrzeżenie rosyjskiego MSZ jest bezpośrednią groźbą eskalacji konfliktu i przeniesienia ciężaru działań zbrojnych wprost na stolicę Ukrainy. W komunikacie podkreślono, że ataki będą wymierzone w obiekty wojskowe oraz przemysłowe rozrzucone po całym mieście. Taka deklaracja oznacza, że zagrożone mogą być różne dzielnice Kijowa, a nie tylko tereny bezpośrednio związane z infrastrukturą militarną. To kolejny raz, kiedy Kreml używa retoryki siły, aby wywrzeć presję na władze w Kijowie i jego zachodnich sojuszników.
Oficjalnym pretekstem do zapowiedzi zmasowanych uderzeń jest zdarzenie z minionego piątku. Kreml twierdzi, że to odwet za „celowy atak dronowy” ukraińskich sił zbrojnych na budynek w Starobilsku, na terenie okupowanego obwodu ługańskiego. Według informacji podawanych przez stronę rosyjską, w ataku miało zginąć 21 osób, a 42 zostały ranne. Moskwa przedstawia to jako atak na obiekt cywilny – budynek dydaktyczny i akademik.
Ukraina stanowczo zaprzecza tej wersji wydarzeń. Strona ukraińska wyjaśniła, że celem ataku nie był obiekt cywilny, ale jednostka wojskowa, która odpowiadała za kierowanie rosyjskimi atakami dronowymi na terytorium Ukrainy. To kolejny przykład wojny informacyjnej, w której obie strony konfliktu przedstawiają zupełnie odmienne narracje dotyczące tych samych zdarzeń.
Polecany artykuł: