- Radosław Sikorski spotkał się z ambasadorem USA, omawiając gotowość Polski do przyjęcia dodatkowych kontyngentów wojskowych Stanów Zjednoczonych oraz zacieśnienie strategicznego partnerstwa.
- Mimo polskich zabiegów, media donosiły o odwołaniu planowanej rotacji ponad 4 tys. żołnierzy amerykańskich do Polski i redukcji liczby wojsk USA w Europie do poziomów sprzed inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku.
- Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz stanowczo zaprzeczył zmniejszeniu liczby żołnierzy amerykańskich w Polsce, deklarując, że polskie władze pracują nad zwiększeniem ich liczebności i zdolności operacyjnych.
Prezydent USA Donald Trump sugerował niedawno możliwość przerzucenia wojsk wycofywanych z Niemiec do Polski, mówiąc, że „mógłby” to zrobić. Zarówno polscy dyplomaci, jak i przedstawiciele innych krajów wschodniej flanki NATO, w tym Litwy i Rumunii, aktywnie zabiegają w Waszyngtonie o przeniesienie żołnierzy na wschód. W obliczu wstrzymania ruchu wojsk, jeden z europejskich dyplomatów z kraju wschodniej flanki, w rozmowie z PAP, określił te informacje jako niepokojące, a sytuację jako niejasną, narzekając jednocześnie na trudności w uzyskaniu informacji z Białego Domu.
14 maja Radosław Sikorski spotkał się z ambasadorem USA w Polsce, Tomem Rose’em. Informację o tym wydarzeniu przekazał polski resort dyplomacji. Zgodnie z komunikatem Ministerstwa Spraw Zagranicznych opublikowanym na platformie X, głównymi tematami poruszonymi podczas dyskusji były gotowość Polski do przyjęcia dodatkowych kontyngentów wojskowych Stanów Zjednoczonych, współpraca w obszarze surowców krytycznych oraz inicjatywa Pax Silica, rola Polski jako europejskiego hubu LNG, określanego jako Baltic Eagle Gas Hub, a także strategiczne partnerstwo polsko-amerykańskie w sektorze energetyki jądrowej. W spotkaniu uczestniczył również wiceszef MSZ, Robert Kupiecki.
Żołnierze USA zostają w Polsce? Szef MON uspokaja po medialnej burzy
Spotkanie to odbyło się w kontekście pojawiających się w mediach doniesień na temat planowanych zmian w rozmieszczeniu sił zbrojnych USA w Europie. Dzień wcześniej, w środę, dziennik „Wall Street Journal” poinformował o odwołaniu planowanej rotacji 2. Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej z 1. Dywizji Kawalerii do Polski. Jednostka ta liczy ponad 4 tys. żołnierzy wraz z wyposażeniem. Informacja ta nastąpiła po wcześniejszej zapowiedzi Pentagonu o wycofaniu 5 tys. żołnierzy amerykańskich z Niemiec. Również portal Army Times potwierdził te doniesienia, wskazując, że „armia nagle wstrzymała planowany przerzut do Polski, sprowadzając liczbę amerykańskiego personelu w Europie do poziomów sprzed 2022 roku - przed inwazją Rosji na Ukrainę".
Reakcje polskich władz
W odpowiedzi na te doniesienia szef Ministerstwa Obrony Narodowej, Władysław Kosiniak-Kamysz odniósł się do kwestii obecności wojsk USA w Polsce. Polityk stanowczo zaprzeczył zmniejszeniu liczby amerykańskich żołnierzy.
- Nie zmniejsza się liczba żołnierzy amerykańskich w Polsce. Pracujemy zarówno nad zwiększeniem liczebności, jak i zdolności operacyjnych wojska amerykańskiego stacjonującego w Polsce - stwierdził. Podkreślił także stały kontakt ze stroną amerykańską i zapewnił, że Polska jest porządnym sojusznikiem wypełniającym wszystkie zobowiązania.
Stanowisko USA
Dotychczas Pentagon nie wydał oficjalnego oświadczenia w tej sprawie. Natomiast siedziba sił lądowych USA w Europie i Afryce przekazała PAP komunikat, w którym stwierdzono, że rozmieszczenie wojsk na kontynencie jest „stale dostosowywane w miarę zmieniających się warunków, wykorzystując dostępne siły, by dać naczelnemu dowódcy odpowiednie opcje”.
Co ciekawe, wysoki rangą przedstawiciel administracji USA, w rozmowie z PAP, wyraził zaskoczenie informacjami o wstrzymaniu przerzutu wojsk, twierdząc, że dowiedział się o nich z prasy i odmówił dalszego komentarza. Zasugerował jednocześnie, że wcześniej rozważano opcje przeniesienia 5 tys. wojsk wycofywanych z Niemiec do Polski.
- Mogę powiedzieć, że otrzymujemy bardzo dobre oferty z wielu stron - dodał.
W naszej galerii zobaczysz, jak mieszka Radosław Sikorski: