- Prokuratura w Warszawie wszczęła czynności sprawdzające po publikacji reportażu Kanału Zero
- Dwie byłe współpracownice zarzuciły posłowi przemoc oraz nakłanianie do zażywania środków odurzających lub ich podawanie
- Michał Kołodziejczak zaprzecza zarzutom i określa przedstawione relacje jako pomówienia
- Klub Koalicji Obywatelskiej zawiesił posła w prawach członka po publikacji materiału
Prokuratura sprawdza zarzuty opisane w reportażu
W reportażu Kanału Zero autorstwa Moniki Krześniak wypowiadają się dwie byłe współpracownice Michała Kołodziejczaka. Zarzuciły posłowi przemoc fizyczną i psychiczną, a także nakłanianie do zażywania środków odurzających lub ich podawanie podczas kontaktów prywatnych i zawodowych.
Po publikacji Prokuratura Okręgowa w Warszawie zarejestrowała materiały i z urzędu podjęła czynności sprawdzające. Mają one ustalić, czy zachodzi podejrzenie zmuszania do określonego zachowania oraz udzielania środków odurzających.
Michał Kołodziejczak zaprzecza zarzutom przedstawionym w reportażu i twierdzi, że relacje kobiet są pomówieniami. Po publikacji materiału klub Koalicji Obywatelskiej zawiesił go w prawach członka.
Pytania o reakcję państwa i mediów
Jednym z tematów „Porannego Ringu” były standardy reagowania na poważne oskarżenia wobec osób publicznych. Agnieszka Burzyńska oceniła, że instytucje i część mediów zareagowały dopiero wtedy, gdy publikacji nie dało się już pominąć.
Bartłomiej Graczak zwracał uwagę na wagę zarzutów i na to, że prokuratura podjęła czynności sprawdzające. Jego zdaniem sposób traktowania Kołodziejczaka warto porównać z reakcjami państwa w innych sprawach. Takie zestawienie, jak ocenił, każe wątpić w deklarowaną równość wobec prawa.
Burzyńska mówiła też o sytuacji kobiet występujących w reportażu. Jej zdaniem są one w słabszej pozycji wobec osób mających większe możliwości finansowe, prawne i polityczne. Ostateczne ustalenie okoliczności sprawy należy jednak do prokuratury.
Rola Krzysztofa Rutkowskiego budzi pytania
Krzysztof Rutkowski towarzyszył Kołodziejczakowi przy składaniu zawiadomień. Publicznie kwestionował motywy oskarżycielek i sugerował, że mogło dojść do szantażu.
W programie zwracano uwagę na obecność Rutkowskiego w sprawie oraz na potrzebę ochrony kobiet występujących w reportażu. Graczak, powołując się na autorkę materiału, mówił, że zgłaszają się kolejne osoby, a jedna z kobiet złożyła zeznania w prokuraturze. Informacje te powinny zostać zweryfikowane w toku czynności.
Polityczne skutki sprawy
Burzyńska i Graczak ocenili, że Kołodziejczak został wcześniej wykorzystany politycznie, a teraz środowisko, z którym był związany, się od niego odcina. Burzyńska zaznaczyła zarazem, że zarzuty są poważne i wymagają wyjaśnienia.
Dalszy bieg sprawy zależy od ustaleń prokuratury i od decyzji, czy zostanie wszczęte formalne postępowanie. Na tym etapie Michał Kołodziejczak zaprzecza zarzutom.
Poniżej możesz obejrzeć cały materiał: