Prof. Malecha bez ogródek: „Bardzo, bardzo duża wpadka”

2026-08-25 8:24

Raport Barbary Mróz-Gorgoń, który miał zostać przygotowany przy użyciu sztucznej inteligencji, wywołał lawinę komentarzy i postawił pytania o kondycję polskiej nauki. W „Porannym Ringu” prof. Ziemowit Malecha ocenił dokument oraz wskazał, jakie niebezpieczeństwa niesie bezrefleksyjne korzystanie z AI. – To trochę wygląda tak, jakby ktoś zadał jeden prompt – stwierdził naukowiec.

Donald Tusk i Barbara Mróz-Gorgoń podczas konferencji w parku. O aferze z raportem AI przeczytasz na SE Polityka.
Autor: Marysia Zawada/ Reporter

Sprawa raportu Barbary Mróz-Gorgoń stała się jednym z głównych tematów rozmowy Wiktora Świetlika z prof. Ziemowitem Malechą z Politechniki Wrocławskiej. W „Porannym Ringu” prowadzący przypomniał, że dokument wzbudził ogromne emocje, a jego autorka wycofała się z udziału w Campusie Polska Przyszłości Rafała Trzaskowskiego.

Prof. Malecha zaznaczył, że nie zna dorobku ani sposobu pracy Barbary Mróz-Gorgoń. Nie chciał więc przesądzać, na jakim etapie znajdował się dokument, który trafił do przestrzeni publicznej. Jego zdaniem można rozważać, czy była to jedynie robocza wersja materiału.

Nie znam jej sposobu pracy, ale jeżeli założymy jakieś takie intencje, powiedzmy, dobre, no to rzeczywiście, jeżeli jest to wyciek niekontrolowany tego typu dokumentu, no to może trochę to świadczyć na plus dla niej. Może rzeczywiście był to jakiś working progress. Widziałem go przez chwilę, wygląda jak całkowicie wygenerowany przez jakiś model językowy – powiedział w „Porannym Ringu”.

Prof. Malecha o raporcie: „W tym dokumencie nic nie było sprawdzone”

Naukowiec podkreślił, że sztuczna inteligencja sama w sobie nie jest problemem. Może być potężnym wsparciem przy analizie danych, opracowywaniu dużej liczby publikacji czy wyszukiwaniu informacji. Warunkiem jest jednak dokładne sprawdzanie efektów jej pracy. – Powiedzmy, że samo narzędzie AI jest narzędziem neutralnym, bo to jest tak jak kiedyś zaczęliśmy używać powiedzmy przeglądarek internetowych, coraz bardziej zaawansowanych narzędzi i mamy w końcu narzędzie, które jest już zaawansowane do tego stopnia, że może robić za nas bardzo dużo zadań – tłumaczył prof. Malecha.

Jak zaznaczył, modele językowe mogą generować informacje niesprawdzone lub nieprawdziwe. Dlatego człowiek podpisujący się pod dokumentem powinien zweryfikować zarówno jego treść, jak i przytoczone źródła.

CZYTAJ: Ekspertka Tuska bije się w pierś. Mróz-Gorgoń przyznaje: korzystałam z AI

„AI coś wypluło i ktoś to przekazał jako produkt gotowy”

Najostrzejsza ocena padła, gdy prof. Malecha opisywał sposób, w jaki – jego zdaniem – mógł powstać raport Barbary Mróz-Gorgoń. Naukowiec porównał go do materiału wygenerowanego po wydaniu sztucznej inteligencji jednego, ogólnego polecenia.

To trochę wygląda tak, jakby ktoś zadał jeden prompt typu napisz mi raport, w którym coś, i za jednym obrotem AI coś wypluło i ktoś to przekazał jako produkt gotowy, tak? I jeszcze się pod tym podpisał. No to to jest bardzo, bardzo duża wpadka – stwierdził prof. Malecha.

Ekspert zwrócił uwagę, że podobne problemy coraz częściej pojawiają się również w pracach studentów. Chodzi przede wszystkim o bezmyślne kopiowanie treści wygenerowanych przez AI bez sprawdzania cytowanej literatury i źródeł.

Jak Barbara Mróz-Gorgoń może wyjść z kryzysu?

Zdaniem prof. Malechy sprawa raportu jest przede wszystkim poważnym kryzysem wizerunkowym. Naukowiec wskazał jednak, co mogłoby pomóc autorce dokumentu odbudować wiarygodność.

– Postrzegam to jako bardzo, bardzo dużą wpadkę wizerunkową, którą jedynie można obronić poprzez rzeczywiście uderzenie się w pierś, przeproszenie i pokazanie, udowodnienie, że inne prace są już autorskie i przynajmniej zweryfikowane w sposób rzetelny – powiedział w „Porannym Ringu”.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki