W Krakowie odbyły się przyspieszone wybory na prezydneta miasta. To pokłosie referendum, które kilka miesięcy temu zostało przeprowadzone w mieście w celu odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Oficjalne wyniki wyborów, które odbyły się 27 września są następujące: Łukasz Gibała 36,38 proc. poparcia (94 042 głosy), Monika Piątkowska 29,91 proc. (76 514 głosów), Michał Drewnicki (PiS) 17,50 proc. (44 772 głosy), Aleksandra Owca (Razem) 6,91 proc. (17 684 głosy). Daria Gosek-Popiołek (Lewica) 4,81 proc. (12 303 głosy), Michał Klimek (Konfederacja Korony Polskiej) 4,11 proc. (10 523 głosy), Sławomir Pietrzyk (Socjaldemokracja Polska) 0,37 proc. (947 głosów).
To oznacza, że aby rozstrzygnąć bój o fotel prezydneta miasta musi odbyć się druga tura, w której zmierzą się Łukasz Gibała i Monika Piątkowska. W czasie wieczorów wyborczych oboje kandydaci, którzy otrzymali najwyższe poparcie zapewniali, że nie zamierzają świętować, a pracować:
- Dzisiaj się cieszymy, a od jutra ruszamy do ciężkiej roboty. Jesteśmy na to przygotowani. Naprawdę, ja jestem na to przygotowana i mój sztab jest na to przygotowany. Bo to będzie walka o Kraków albo bezpieczny, stabilny, przewidywalny, Kraków, który chce dokonać zmiany w drodze ewolucji spokojnie i transparentnie - albo Kraków, gdzie zapanuje chaos, albo Kraków, gdzie będziemy obserwowali podpalanie miasta, gdzie będziemy mogli obserwować masowe zwolnienia, które są zapowiadane – mówiła Piątkowska.
CZYTAJ: Łukasz Gibała zdradził, co zrobi najpierw jako prezydent. Chodzi o ponad 100 hektarów zieleni
Zaś Łukasz Gibała zwrócił się do swoich zwolenników: - Pomimo że nie mieliśmy żadnego szyldu partyjnego, nie stała za nami machina partyjna. Mimo że do Krakowa przyjeżdżali warszawscy politycy, żeby namawiać do wspierania i do zagłosowania na swoje partyjne koleżanki i partyjnych kolegów. I zapowiedział, że wraz ze swoimi współpracownikami nie osiada na laurach, bo drugi, decydujący etap.
Jeśli chodzi o wieczory wyborcze to właśnie to, co działo się w sztabie Moniki Piątkowskiej stało się podstawą do komentarzy w sieci. Mianowicie chodziło o to, co pojawiło się w tle kandydatki. Otóż w czasie wystąpienia kandydatki, która startowała z poparciem KO i PSL na ekranie za jej plecami wyświetlano transmisję z wystąpienia... Łukasza Gibały. Wpadkę skomentował prof. Antoni Dudek:
- Sztabowcy kandydatki KO na prezydenta Krakowa dali właśnie popis profesjonalizmu. Monika Piątkowska dziękowała swoim wyborcom mając za sobą ekran na którym przemawiał jej konkurent i zwycięzca I tury czyli Łukasz Gibała. To są pewnie ci sami "specjaliści", którzy wcześniej pomagali prezydentowi Miszalskiemu organizować PR, a teraz zapewnią wiktorię senator Piątkowskiej. Już za dwa tygodnie - napisał na Facebooku.