- Rosja uderzyła dronami w lokomotywę towarową i stację benzynową tuż przy granicy z Polską, a kolejnego drona znaleziono dryfującego w Bałtyku.
- Eksperci ostrzegają, że w razie alarmu należy zostać w budynku, włączyć media ogólnopolskie i schować się w pomieszczeniu bez okien, bo najwięcej ofiar jest na zewnątrz.
- Trzeba też wcześniej przygotować się na kryzys, myśląc o podstawowych potrzebach, jak gotowanie bez nowoczesnych urządzeń.
W weekend wojska Putina zaatakowały dronem lokomotywę pociągu towarowego, który był 2 km od granicy z Polską na stacji Jagodzin. Drugi dron uderzył w stację benzynową w pobliżu przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin. Wczoraj zaś wojsko znalazło rosyjskiego drona dryfującego w Bałtyku.
Zagrożenie rośnie. Co mamy zrobić, gdy słyszymy alarm? Zapytany został o to w programie „Ósma runda" Hubert Trusiuk, dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa Mieszkańców i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Chełm. – Ciągły dźwięk to odwołanie alarmu, modulowany to ogłoszenie alarmu. Należy wzmóc czujność, włączyć radio/telewizję na stację ogólnopolską, znaleźć najbardziej bezpieczne miejsce (np. pomieszczenie bez okien, łazienka, korytarz w bloku) – informuje ekspert. – Nie powinniśmy wychodzić i szukać schronu, gdyż większość ofiar stanowią osoby, które były na zewnątrz budynków – dodaje Trusiuk.
– Gdy przygotowaliśmy procedury dla szkół, rodzice deklarowali, że zabraliby dziecko z placówki w trakcie zagrożenia, co jest karygodnym błędem, bo naraża je na większe niebezpieczeństwo – twierdzi urzędnik.
A jak należy się przygotować na kryzys? Trzeba zastanowić się, co będzie potrzebne, np. jak ugotować posiłek bez współczesnych udogodnień. – I nie wystarczy mieć palnik gazowy, który będzie tylko rozwiązaniem tymczasowym, bo gaz trzeba skądś wziąć – tłumaczy Hubert Trusiuk.