Co dokładnie powiedział Jarosław Kaczyński?
Wszystko zaczęło się na sejmowym korytarzu. Dziennikarze zapytali prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego, dlaczego nie pogratulował Peterowi Magyarowi, liderowi węgierskiej partii TISZA, dobrego wyniku w wyborach. Odpowiedź była zaskakująca! Prezes PiS stwierdził, że to jeden z objawów „zupełnej znieczulicy społeczeństw europejskich na fakty, nawet najbardziej drastyczne”.
Gdy poproszono go o doprecyzowanie, o jakie fakty chodzi, Jarosław Kaczyński odparł, że ma na myśli to, „co opisuje jego (Magyara – przyp. red.) żona, że upiekł szczenię”. To drastyczne oskarżenie natychmiast wywołało burzę, ponieważ opierało się na niesprawdzonej informacji.
Polecany artykuł:
PiS przyznaje: to był fake news. Jak partia tłumaczy prezesa?
Reakcja Prawa i Sprawiedliwości była równie zaskakująca, co słowa samego prezesa. Rzecznik partii Rafał Bochenek, w oświadczeniu opublikowanym na platformie X, wprost przyznał, że informacja powielona przez Jarosława Kaczyńskiego była fałszywa. To niezwykle rzadka sytuacja, w której partia tak otwarcie komunikuje błąd swojego lidera.
Rzecznik PiS Rafał Bochenek przyznał, że Jarosław Kaczyński powielił fake newsa, tłumacząc, że prezes opierał się na „informacjach, które od wielu dni były kolportowane przez media”. Następnie dodał: „W natłoku licznych kontrowersyjnych materiałów przedstawiających sytuacje z udziałem kandydata popieranego przez Tuska, akurat ta jedna okazała się nieprawdziwa”.
Jest wniosek do komisji etyki. Krzysztof Brejza grzmi o karze dla Kaczyńskiego
Na słowa prezesa PiS i późniejsze tłumaczenia rzecznika zareagował europoseł Koalicji Obywatelskiej Krzysztof Brejza. Zwrócił się on do sejmowej Komisji Etyki Poselskie z formalnym wnioskiem o ukaranie Jarosława Kaczyńskiego za jego wypowiedź.
„Poseł, jako osoba pełniąca funkcję publiczną, ma szczególny obowiązek opierania swoich wypowiedzi na faktach, a nie przypuszczeniach czy plotkach” – argumentował Brejza.
Informacja, którą powtórzył Jarosław Kaczyński, pochodziła z niewiarygodnego źródła. Chodzi o węgierski portal Magyar Hirek 24, który zaczął publikować materiały zaledwie miesiąc przed wyborami. To właśnie tam ukazał się tekst oskarżający Petera Magyara o włożenie psa do mikrofalówki. Jako dowód przedstawiono okładkę rzekomej autobiografii jego byłej żony, Judith Vargi.
Problem w tym, że taka książka nigdy nie powstała. Nie ma jej w żadnej księgarni, a sama Varga publicznie zaprzeczała, by kiedykolwiek napisała autobiografię. Oznacza to, że cała historia była od początku do końca zmyślona i stworzona prawdopodobnie na potrzeby kampanii politycznej.
Polecany artykuł: