Rząd chce dopłacić artystom do składek
Malarze, muzycy, poeci, rzeźbiarze i artyści, którzy nie mają pracy na etacie, a ich dochody nie przekraczają ok. 68 tys. zł rocznie brutto, mają dostać rządowe dopłaty do składek na ZUS. Wszystko po to, aby mogli skorzystać np. z usług medycznych oraz dostać na starość emeryturę. Według rządowego projektu ustawy, ich składki wzrosną do składek obowiązujących przy płacy minimalnej.
Zobacz też: Artyści mają niskie emerytury. Dołożą się do nich wszyscy Polacy!
Przykładem artysty, który nie opłacał składek, a dziś ma tylko emeryturę minimalną, jest piosenkarz Krzysztof Cugowski (76 l.). Problem w tym, że znani artyści mają duże dochody ze swojej pracy – były lider Budki Suflera zarabia 10 tys. zł ze sprzedaży swojej muzyki. Nic dziwnego, że Polacy, którym nikt nie pomaga i musieli sami zadbać o siebie, nie chcą o tym słyszeć.
"Nie chcemy się zrzucać na gwiazdorów"
– Całe życie pracowałem, opłacałem składki do 70. roku życia i dziś nie mogę narzekać na emeryturę. Dziwi mnie pomysł, żebyśmy mieli się zrzucać na emerytury gwiazdorów, którzy dużo zarabiali, ale woleli może przehulać majątek niż coś odłożyć. Każdy musi sam myśleć o swojej przyszłości. Ja bym się nawet wstydził przyznać, że nie umiałem zadbać o siebie. – mówi nam pan Eugeniusz z Białegostoku.
Tomasz Rudziński (46 l.) jest fotografem z Podlasia, który generalnie jest za pomaganiem artystom. - Sam jestem artystą i płacę skrupulatnie składki. Rozumiem że wielu artystów żyje i tworzy bardziej w sferze ducha, są bardziej wrażliwi i może bezbronni wobec systemu. Nie miałbym nic przeciwko pomaganiu im, ale nie dotyczy to głośnych gwiazdorów, którzy zarabiają miliony, żyją ponad stan, śmieją się ze zwykłych zjadaczy chleba, a potem nagle płaczą, że nie mają emerytury - mówi pan Tomasz.