Łukasz Mejza szczerze o swoich mandatach: Na pewno stracę uprawnienia, na 100%

2026-05-29 11:24

Łukasz Mejza w piątek 29 maja był gościem Karoliny Pajączkowskiej w "Porannym ringu". Kontrowersyjny poseł mówił m.in. o swojej ewentualnej walce we freak fightach, programie SAFE i odejściu z Prawa i Sprawiedliwości. W pewnym momencie rozmowy Mejza odniósł się też do kwestii swoich mandatów karnych. Choć szybko stwierdził, że większość doniesień na ten temat to "bullshit", to istotnie w nadchodzącym czasie straci najpewniej uprawnienia do kierowania samochodem.

Łukasz Mejza

i

Autor: Hojny Artur / Super Express

Poseł Łukasz Mejza otworzył aplikację M-obywatel na żywo, aby na oczach redaktorki sprawdzić swój status mandatów i punktów karnych, rozwiewając tym samym wątpliwości dotyczące doniesień o rzekomych ponad 200 punktach. Logując się do systemu, żartobliwie zaznaczył: "żeby nie było, że tutaj coś ukrywamy." Aplikacja pokazała "19 aktywnych punktów karnych" i "3 naruszenia." Mejza wyjaśnił, że medialna narracja o 200 punktach karnych jest celowo tworzona, aby "to się klikało." Stwierdził, że mówienie, iż "Łukasz Mejza ma 200 punktów karnych i dalej może jeździć," budzi w społeczeństwie wrażenie, że "ktoś stoi ponad prawem." Podkreślił, że "Mejza jest jak każdy obywatel" i natychmiast zrzekł się immunitetu, więc nie ma on tu żadnego znaczenia. Wyjaśnił, że formalnie nie objął jeszcze tych punktów, ponieważ "sprawy trafiły na etap sądowy."

Zobacz: Znany aktor zaatakował posłów PiS w barze! Zaskakująca decyzja prokuratury

Redaktorka sprecyzowała: "Nie przyjął pan tych mandatów." Mejza prostował: "Nie, nie, nie, ja nie miałem możliwości przyjęcia." Tłumaczył, że mandaty były wysyłane na adres jego biura z dziewiątej kadencji, ponieważ samochód był zarejestrowany na wypożyczalnię, która podała ten adres. Gdyby miał możliwość ustosunkowania się do nich, "to bym dostał pierwszy, drugiego by nie było. I miałbym zero punktów karnych z racji tego, że każdy obywatel może wypełnić oświadczenie numer 3 czyli wziąć trochę wyższy mandat, nie wskazując kto kierował pojazdem." Redaktorka zauważyła, że "nie jest to do końca uczciwe," na co Mejza odparł: "No ale generalnie jest taka praktyka więc ja też bym z tej praktyki skorzystał." Dopytując, redaktorka stwierdziła, że "tu chodzi o fotoradary," co poseł Mejza potwierdził.

Mejza zaznaczył, że tworzenie wizerunku osoby "ponad prawem" jest mylące, ponieważ jego "ścieżka jest identyczna jak u każdego obywatela." Deklarował, że "jak ja będę miał wyroki to po prostu te uprawnienia stracę. Będę musiał podejść jeszcze raz do egzaminu, przejść badania, jak każdy obywatel." Gdy redaktorka zapytała, czy "liczy się pan z tym, że straci pan uprawnienia do…," Mejza zdecydowanie odpowiedział: "Nie, nie, ja na pewno stracę. Ja znaczy na pewno będę musiał podejść do egzaminu, bo tak to formalnie wygląda." Redaktorka dopytała, czy limit nie jest jeszcze przekroczony, ale poseł spodziewa się, że to nastąpi. Mejza potwierdził: "Nie, na 100% przekroczy. Oczywiście, że przekroczy. Jak najbardziej, to ja tego nie ukrywam."

Sprawdź: Łukasz Mejza o walce w freak fightach. Mówi wprost: "Bańka musi być na stole"

Zapytany o "upodobanie do takiej szybkiej jazdy," Mejza wyjaśnił, że incydenty dotyczyły "fotoradarów na autostradzie," w tym "mierników prędkości uśrednionej." Przyznał, że jechał np. "o 15 więcej, 125" przy ograniczeniu do 110. Stwierdził, że "nie jest to powód do dumy. Drugi raz pewnie bym tego nie zrobił," ale jednocześnie "stanowczo protestuję przed tym, żeby mnie ukamienować za to, że przekroczyłem prędkość na autostradzie o 15 km/h." Zakończył, przyznając, że w przeszłości "miałem ciężką nogę i jeździłem za szybko, ale na autostradach nie tak jak Donald Tusk w terenie zabudowanym."

Galeria poniżej: Łukasz Mejza ma walczyć we frikach. Tak trenuje poseł PiS

Sonda
Czy Łukasz Mejza wzbudza twoje zaufanie?
RZĄD WYDOI (ZA) PSA I KOTA. ZŁOŚLIWY TROLL TUSK. PIRAT MEJZA POD OCHRONĄ

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki