Pilny apel rządu po wycieku danych! Prokuratura wszczyna śledztwo

Po poważnym incydencie bezpieczeństwa, Prokuratura Okręgowa w Warszawie nadzoruje dochodzenie prowadzone przez Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości w sprawie wycieku danych z firmy MyDr. Incydent ten, który dotknął wrażliwych informacji medycznych i osobowych milionów Polaków, ujawnia znaczące luki w zabezpieczeniach cyfrowych sektora zdrowia.

Dłonie osoby korzystającej ze smartfona. O wycieku danych medycznych milionów Polaków przeczytasz na SE Polityka.
Autor: Ivan_vanhaecht/ Pexels.com
  • Doszło do cyberataku i wycieku danych z firmy MyDr, a sprawę nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Warszawie, prowadzi zaś Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości.
  • Wyciek objął wrażliwe dane osobowe i medyczne (m.in. PESEL, dane kontaktowe, notatki z wizyt, recepty) dotyczące niemal 19 milionów Polaków, a baza danych ma ponad 2 TB.
  • Skradzione dane nie są obecnie dostępne w przestrzeni publicznej ani na sprzedaż, a Ministerstwo Cyfryzacji apeluje o zastrzeganie numerów PESEL jako środek ostrożności.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie, za pośrednictwem rzecznika prok. Piotra Antoniego Skiby, poinformowała w czwartek o nadzorowaniu śledztwa dotyczącego wycieku danych z przedsiębiorstwa MyDr. Dochodzenie to jest prowadzone przez Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości.

Prokurator Skiba szczegółowo opisał zakres prowadzonego dochodzenia. Dotyczy uzyskania przez nieustaloną osobę bez uprawnienia za pośrednictwem internetu, nie później niż w dniu 6 sierpnia 2026 roku, dostępu do całości lub części systemu informatycznego administrowanego przez MyDr oraz przechowywanych na serwerach spółki informacji nieprzeznaczonych dla sprawcy. Miało do tego dojść po wcześniejszym przełamaniu albo ominięciu informatycznych zabezpieczeń. Dalsze działania sprawcy obejmowały ujawnienie części uzyskanych w ten sposób informacji innym osobom, poprzez przesłanie wycinka danych do redakcji serwisu "Zaufana Trzecia Strona", a co za tym idzie przetwarzania danych osobowych, także dotyczących stanu zdrowia, przez osobę nieuprawnioną.

Skala wycieku informacji

Ujawnione informacje obejmują szeroki zakres danych osobowych pacjentów podmiotów świadczących usługi medyczne, które są klientami firmy MyDr. Wśród nich znajdują się imiona, nazwiska, numery PESEL, numery telefonów, adresy poczty elektronicznej. Co szczególnie niepokojące, wyciek objął również dane dotyczące stanu zdrowia, takie jak treść notatek z wizyt lekarskich oraz szczegóły dotyczące wystawionych recept.

Nowa afera w szpitalu. Aż 458 zabiegów. NFZ „nie wiedział”

W środę Ministerstwo Cyfryzacji potwierdziło fakt cyberataku na firmę MyDr. W wyniku tego ataku doszło do wycieku danych dotyczących m.in. leków i recept, które miały należeć do prawie dziewiętnastu milionów Polaków. Wielkość wykradzionej bazy danych jest znaczna i szacuje się ją na ponad 2 terabajty.

Reakcja władz 

Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski odniósł się do sytuacji w czwartek, zapewniając, że skradzione dane nie są obecnie dostępne w przestrzeni publicznej.

- Nie ma w przestrzeni publicznej danych skradzionych w cyberataku. Nie są one wystawione nigdzie na sprzedaż, ani nie są elementem żadnej gry. Monitorują to służby - przekazał polityk.

Minister Gawkowski ponownie zaapelował do obywateli o zastrzeżenie swojego numeru PESEL, co jest rekomendowanym środkiem ostrożności w obliczu zagrożeń związanych z wyciekami danych. Śledztwo w sprawie incydentu pozostaje w gestii Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości.

Sonda
Masz zastrzeżony PESEL?
Otoka-Frąckiewicz: TUSK OBIECAŁ WAŁY I SĄ, ALE NA KASĘ! AFERA POWODZIOWA

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki