Gigantyczny wyciek danych Polaków! Posłowie PiS grzmią! Mówią o alercie RCB

2026-08-13 11:27

Ofiarą cyberataku została firma MyDr, jedna z największych polskich firm zajmujących się prowadzeniem elektronicznej dokumentacji medycznej. Wicepremier, minister cyfryzacji, Krzysztof Gawkowski poinformował w środę (12 sierpnia 2026 roku), że wykradziona baza ma ponad 2 TB danych. Jak przekazał, dane, które wyciekły, dotyczą blisko 19 milionów osób, które „w różnych kategoriach korzystały ze wsparcia medycznego”. Głos w tej sprawie zabrali posłowie PiS. Radosław Fogiel i Daniel Milewski poinformowali, że chcą od resortu cyfryzacji odpowiedzi na pytania, kiedy dowiedział się o wycieku danych, jakie podjęto działania i jak zamierza zabezpieczyć te dane. Przekonywali przy tym, że RCB powinno wysłać alert m.in. z instrukcją zastrzeżenia numeru PESEL.

Cyberatak na wrocławski sanepid. Czy doszło do kradzieży danych osobowych?
Autor: Pixabay.com zdj. ilustracyjne

Na czwartkowej konferencji przed siedzibą Ministerstwa Cyfryzacji posłowie PiS oświadczyli, że mają szereg pytań o to, kiedy resort dowiedział się o kradzieży danych, jakie podjął działania i jakie planuje dalsze kroki - przede wszystkim, jak zamierza zabezpieczyć dane Polaków. - Dajemy ministerstwu kilka godzin na ustosunkowanie się do tych pytań, na przedstawienie rekomendacji. W przeciwnym wypadku wracamy, będziemy dopytywać, przeprowadzać kontrole poselskie - zapowiedział Fogiel.Milewski dodał, że o wycieku danych Polacy powinni być poinformowani w alertach Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, wraz z instrukcją, co należy w tej sytuacji zrobić. - Właściwym działaniem powinno być poinstruowanie Polaków np. o kwestii zastrzeżenia numeru PESEL przez alerty RCB - wskazał.

Zobacz: Nowa afera w szpitalu. Aż 458 zabiegów. NFZ „nie wiedział”

Politycy PiS podali w wątpliwość przedwczesną - ich zdaniem - ocenę ministra cyfryzacji, że nie był to atak obcych służb. Wyrazili też obawę, że w kolejnych dniach będą wypływać dane medyczne osób publicznych lub też sfabrykowane dane podawane jako rzekomo prawdziwe. Zwrócili też uwagę na to, że Gawkowski zalecił, by informacje o wycieku sprawdzać na stronie bezpiecznedane.gov.pl, która - jak zauważyli - prawdopodobnie w wyniku przeciążenia serwerów nie działa. - To jest kompletny brak kompetencji na kilku polach. Wyciek danych, atak hakerski czy atak przeprowadzony z innego ośrodka, nie jest winą rządu, ale wszystko, co dzieje się od tego momentu, a w zasadzie wszystko, co się nie dzieje, to jest już odpowiedzialność rządu, ministra cyfryzacji i premiera Donalda Tuska. A niestety lista zarzutów, lista pytań i lista wątpliwości ciągle się wydłuża - powiedział Fogiel.

Sprawdź: Karol Nawrocki patronem paktu prawicy? „Takie rozmowy są prowadzone”

Gawkowski zapewnił w środę, że polskie państwo zabezpiecza wszystko, co jest związane z incydentem. Podał, że „została wdrożona procedura, mająca zabezpieczyć wszystkie dane, które wyciekły, po to, żeby zostały one przeniesione do bazy Bezpieczne Dane (bezpiecznedane.gov.pl), w której każdy obywatel będzie mógł sprawdzić, czy jego dane wyciekły”. Szef MC podkreślił, że osoby, których dane wyciekły, w pierwszej kolejności powinny zastrzec numer PESEL. W sprawę zostały włączone organy ścigania. Nad częścią operacyjną kontrolę sprawuje Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości, które jest w kontakcie z prokuraturą.

Sonda
Czy jesteś przygotowany na sytuację kryzysową (atak z powietrza, blackout, cyberatak)?
Cyberbezpieczeństwo seniorów

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki