- PSL dąży do szybkiego procedowania projektu "SAFE 0 proc."
- Projekt PSL ma być poprawioną wersją prezydenckiego pomysłu, eliminując błędy.
- Władysław Kosiniak-Kamysz podkreśla, że niezrealizowanie tego projektu mogłoby stać się obietnicą wyborczą opozycji, dlatego PSL nie zamierza odpuścić w tej sprawie.
PSL naciska. Chodzi o pieniądze z Narodowego Banku Polskiego
Podczas sobotniego posiedzenia Rady Naczelnej PSL wicepremier, szef MON i prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego Władysław Kosiniak-Kamysz jasno zadeklarował, że jego partia nie odpuści w sprawie dodatkowych funduszy na bezpieczeństwo. Chodzi o złożony w Sejmie projekt PSL Bezpieczna Polska, który ma umożliwić przekazanie zysków z Narodowego Banku Polskiego na wzmocnienie armii, ale też policji i straży granicznej.
Szef MON chce, aby ustawa była procedowana na pierwszym posiedzeniu Sejmu po Wielkanocy. To wyraźny sygnał, że ludowcy zamierzają wywrzeć presję na swoich koalicjantów z rządu Donalda Tuska.
– Oczekuję, że ustawa na pierwszym posiedzeniu po świętach będzie procedowana. Tutaj PSL nie odpuści – zapowiedział wicepremier.
Szef MON podkreślił, że celem projektu jest zagospodarowanie środków z zysku NBP na rzecz szeroko pojętego bezpieczeństwa. Jak tłumaczył, pieniądze miałyby trafić nie tylko do armii, ale także do służb, które jego zdaniem zostały osłabione przez weto prezydenta do ustawy okołobudżetowej.
Polecany artykuł:
Czym projekt PSL różni się od propozycji prezydenta?
Pomysł wykorzystania pieniędzy z banku centralnego nie jest nowy. Kilka tygodni temu z podobną inicjatywą wyszedł prezydent Karol Nawrocki. Jego projekt zakładał powołanie Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych, który miał być zasilany właśnie zyskami NBP. Propozycja głowy państwa spotkała się jednak z ostrą krytyką koalicji rządzącej. Wskazywano m.in. na wady konstytucyjne, dotyczące udziału przedstawicieli prezydenta w nadzorze nad funduszem. Ostatecznie marszałek Sejmu Szymon Hołownia zdecydował, że projekt nie będzie na razie procedowany.
Władysław Kosiniak-Kamysz zapewnia, że propozycja ludowców jest pozbawiona tych błędów. Przedstawia ją jako „wyciągniętą rękę do wszystkich środowisk w parlamencie”, aby wspólnie i szybko zagospodarować dostępne środki.
Władysław Kosiniak-Kamysz użył też argumentu czysto politycznego. Ostrzegł, że jeśli rząd Donalda Tuska nie sięgnie po te pieniądze, temat natychmiast podchwyci opozycja.
– Jeżeli my nie zagospodarujemy tych środków z Narodowego Banku Polskiego, one za chwilę będą stanowić główną obietnicę partii opozycyjnej – przekonywał szef PSL.
Polecany artykuł: