- W przestrzeni publicznej pojawiły się sprzeczne informacje dotyczące statusu amerykańskich sił stacjonujących w Polsce – od rzekomego wycofywania żołnierzy USA po rutynową relokację.
- Obecność około 10 tysięcy żołnierzy amerykańskich w Polsce jest efektem dekady budowania, zainicjowanego po agresji Rosji na Ukrainę w 2014 roku i wzmacnianego za czasów poprzedniego rządu.
- Michał Dworczyk krytykuje obecny rząd za problemy komunikacyjne z Pentagonem i oskarża liderów koalicji rządzącej o "sabotaż dyplomatyczny" oraz zniechęcanie administracji USA "nieodpowiedzialnymi wypowiedziami", co ma szkodzić relacjom polsko-amerykańskim.
W ostatnich dniach w przestrzeni publicznej pojawiły się skrajne komunikaty dotyczące statusu amerykańskich sił stacjonujących w Polsce. Z jednej strony media i politycy informują o rzekomym wycofywaniu żołnierzy USA, z drugiej strony pojawiają się głosy, że mamy do czynienia jedynie z rutynową relokacją sił. Gość programu „Poranny Ring”, Michał Dworczyk, pytany o to, która z wersji jest prawdziwa, nie krył krytycznego stosunku do działań obecnego rządu.
- Ja oczywiście tej wiedzy nie mam. Tutaj ewidentnie jest problem komunikacyjny im mam nadzieję, że on zostanie wyjaśniony, że sprawa zostanie rozstrzygnięta w najbliższych dniach. Bez wątpienia ta komunikacja powinna funkcjonować poprawnie bo sami widzimy ile wzbudza emocji nieprecyzyjne informowanie na temat statusu i liczby amerykańskich żołnierzy w naszym kraju. Tutaj wydaje mi się, że rząd jednak nie odrobił lekcji bieżącego takiego utrzymania kontaktu z partnerami w Pentagonie no i mamy tego konsekwencje - mówił.
Obecność wojsk USA w Polsce
Aby zrozumieć wagę obecnego sporu, należy cofnąć się do kluczowych momentów dla polskiego bezpieczeństwa. Obecność około 10 tysięcy żołnierzy amerykańskich, którzy stacjonują dziś nad Wisłą, to efekt długofalowego procesu. Impulsem do zmian była pierwsza agresja Rosji na Ukrainę i aneksja Krymu w 2014 roku.
Kluczowym momentem okazał się Szczyt NATO w Warszawie w 2016 roku, którego proces organizacji zainicjował jeszcze prezydent Bronisław Komorowski, a sfinalizował rząd Zjednoczonej Prawicy (z prezydentem Andrzejem Dudą i ministrem obrony Antonim Macierewiczem na czele). To wtedy na wschodnią flankę trafiło pierwsze 800 żołnierzy z USA. Kolejne wzmocnienia kontyngentu nastąpiły w latach 2019–2020.
Michał Dworczyk podkreśla, że na ten sukces złożyły się dwa czynniki: realne zagrożenie geopolityczne oraz determinacja dyplomatyczna poprzedniej władzy. Odrzuca przy tym tezę, jakoby zaangażowanie USA wynikało wyłącznie z personalnych animozji Donalda Trumpa wobec innych państw europejskich.
Prezydent Nawrocki ostro: "Ci, którzy ubliżali, powinni przeprosić"
- Na pewno bym nie sprowadzał do tego, że Donald Trump nie lubi jakichś krajów, w związku z tym podejmuje decyzje, które są korzystne dla Polski. Tak naprawdę, jeśli mówimy o obecności i zaangażowaniu Stanów Zjednoczonych w Polsce, mamy dwa podstawowe czynniki, które na to wpływają. Po pierwsze, sytuację międzynarodową, po drugie, dobre relacje polsko-amerykańskie czy stan tych relacji. [...] Po szczycie w 2016 roku w Warszawie rozpoczęto zwiększanie obecności amerykańskiej w Polsce. Wtedy podjęto w 2016 roku na szczycie, który organizował rząd Prawa i Sprawiedliwości, został zainicjowany ten szczyt przez pana prezydenta jeszcze pana prezydenta Komorowskiego. Natomiast potem cały szczyt przygotowywał, organizował już rząd Zjednoczonej Prawicy, konkretnie Ministerstwo Obrony Narodowej kierowane wówczas przez ministra Macierewicza. No i oczywiście pan prezydent Andrzej Duda - opowiadał.
Dworczyk krytykuje rząd
W obliczu trwającej wojny na Ukrainie środowisko bezpieczeństwa w Europie Środkowo-Wschodniej pozostaje krytyczne. Zdaniem Michała Dworczyka, o ile zagrożenie ze strony Rosji jest stałe, o tyle drastycznie zmienia się drugi kluczowy filar polskiego bezpieczeństwa czyli jakość relacji z Waszyngtonem. Polityk wprost oskarżył liderów obecnej koalicji rządzącej o sabotaż dyplomatyczny i zniechęcanie administracji Białego Domu do dalszego wspierania Polski.
- Dzisiaj sytuacja jest taka, że środowisko bezpieczeństwa w tym regionie pogarsza się cały czas, dlatego że Rosja prowadzi pełnoskalową wojnę za naszą granicą, atakując cały czas Ukrainę, więc tutaj sytuacja bezpieczeństwa się nie zmieniła. Zmieniają się relacje polsko-amerykańskie. W ostatnich miesiącach zarówno pan marszałek Czarzasty, jak i pan premier Donald Tusk, naprawdę dużo zrobili, żeby zniechęcić administrację amerykańską, prezydenta Stanów Zjednoczonych do utrzymywania tych relacji na dobrym poziomie swoimi nieodpowiedzialnymi wypowiedziami, komentarzami, wpisami na Twitterze - podsumował.
W naszej galerii zobaczysz Michała Dworczyka z żoną: