Afera Colegium Humanum
W politycznych kuluarach od dawna przewijają się te same cztery nazwiska, które pojawiały się wcześniej w medialnych doniesieniach wokół uczelni Colegium Humanum. Teraz, jak słyszymy, do tej grupy dochodzi jeszcze jedna osoba. Na razie nie ma oficjalnego potwierdzenia, kto dokładnie miałby znaleźć się w takim pakiecie wniosków.
Dlaczego więc dokumenty utknęły w Śląskim Wydziale Zamiejscowym Prokuratury Krajowej? Kluczowe mogą być niedawne roszady personalne, w o których informowaliśmy na początku kwietnia. Przypomnijmy - prokurator generalny Waldemar Żurek podpisał wnioski o odwołanie z delegacji sześciu prokuratorów z tej jednostki, zajmującej się wykrywaniem najcięższych przestępstw zorganizowanych i korupcji. Wniosek w tej sprawie złożył nowy naczelnik katowickiej PK Marek Wełna.
Śledztwo ws. afery z uczelnią
Właśnie dlatego coraz częściej pada pytanie, czy gotowe materiały nie trafiły do dalszego biegu z powodów czysto proceduralnych, czy też zatrzymały się na etapie decyzji personalnych i wewnętrznego układu sił w prokuraturze. Tym bardziej, że samo śledztwo nie stoi w miejscu. Prokuratura Krajowa poinformowała 1 kwietnia, że 23 marca 2026 r. śląski wydział w Katowicach skierował drugi akt oskarżenia przeciwko 26 osobom. To oznacza, że sprawa Collegium Humanum już dawno wyszła poza etap pojedynczych zatrzymań i weszła w fazę systemowego rozliczania kolejnych wątków. Aktem nie byli jednak objęci czołowi politycy, którym śledczy mogą niebawem postawić zarzuty.
Szczególnie wrażliwy politycznie jest wątek Szymona Hołowni. W przypadku byłego marszałka Sejmu prokuratura mówiła już o bardzo konkretnym materiale. W listopadzie 2025 r. śledczy zabezpieczyli dokumenty zawierające oryginalne podpisy marszałka Sejmu. Prokuratura tłumaczyła później, że mają one posłużyć biegłemu z zakresu badania pisma ręcznego do oceny autentyczności podpisów znajdujących się na zabezpieczonych dokumentach związanych z Collegium Humanum.
Jednocześnie rzecznik Prokuratury Krajowej podkreślał wtedy, że Hołownia nie został dotąd przesłuchany w żadnym charakterze. Według naszych ustaleń – biegły grafolog, potwierdził autentyczność pospisów byłego marszałka.
Śledczy badają więc teraz autentyczność innych podpisów. Według wcześniejszych medialnych doniesień, może chodzić o dokumenty dotyczące przyjęcia na studia oraz okoliczności ich dostarczenia na uczelnię.
Kiedy wokół sprawy zaczęło być głośno, odniósł się do niej wiceszef Polski 2050 Michał Kobosko, obecnie poseł do Parlamentu Europejskiego, który mówił, że „koleżeńsko” dostarczył dokumenty Hołowni do Collegium Humanum.
CZYTAJ TEŻ: Wiemy, jak przebiegło zajęcie dokumentów z podpisami Hołowni. Interweniowało CBA
Jeśli wnioski w sprawie pozbawienia immunitetów trafią ostatecznie z Katowic do Warszawy, będzie to ostatnia prosta przed ostatecznym ich skierowaniem do Sejmu. Procedura zakłada, że po ich pozytywnym zaopiniowaniu, Prokuratura Generalna kieruje wnioski o uchylenie immunitetów do marszałka Sejmu. Ostateczna decyzja o ich odebraniu, zapada większością głosów. Dopiero taki ruch otwiera śledczym drogę do ewentualnego postawienia zarzutów parlamentarzystom.