Jabłoński o gloryfikowaniu UPA. „Trzeba przesuwać granicę dalej”
Uchwała Lwowskiej Rady Obwodowej dotycząca upamiętnienia Ukraińskiej Powstańczej Armii ponownie wywołała spór o politykę historyczną Ukrainy i stosunki polsko-ukraińskie. W „Porannym Ringu” Paweł Jabłoński został zapytany, czy po stronie ukraińskiej zabrakło refleksji nad tym, jak gloryfikowanie UPA jest odbierane w Polsce. Były wiceszef polskiej dyplomacji przedstawił jednak inną interpretację działań ukraińskich polityków. – Refleksja ta prowadzi polityków ukraińskich do wniosku, że skoro Polska, skoro rząd polski na to pozwala, no to trzeba przesuwać granicę dalej – powiedział Jabłoński.
Zobacz: Leszek Miller ostro podsumował Czarzastego. Poszło o prezydenta. „Zachowuje się jak taki opryszek”
Poseł PiS zarzucił rządowi Donalda Tuska zbyt łagodną reakcję na wcześniejsze decyzje władz Ukrainy dotyczące upamiętniania UPA. Przekonywał, że brak zdecydowanego sprzeciwu może zachęcać ukraińskich polityków do kolejnych podobnych inicjatyw.
Dlaczego ukraińscy politycy podejmują takie decyzje? Jabłoński wskazuje na wojnę
Najmocniejsze słowa padły jednak wtedy, gdy rozmowa zeszła na motywacje ukraińskich polityków. Prowadzący zapytał, dlaczego w sytuacji, gdy Polska udziela Ukrainie ogromnego wsparcia, podejmowane są decyzje mogące prowadzić do pogorszenia wzajemnych relacji. Jabłoński zasugerował, że część ukraińskiej klasy politycznej może już przygotowywać się na scenariusz niekorzystnego zakończenia wojny z Rosją. – Oni wiedzą, że Ukraina może z tej wojny wyjść pokonana w dużym stopniu albo w takim stopniu, że będzie ktoś, nawet duża część społeczeństwa szukała winnych tej sytuacji – mówił polityk.
Według niego w takiej sytuacji niektórzy ukraińscy politycy mogą próbować skierować niezadowolenie społeczne przeciwko Polsce. – No i jeśli Polska będzie tam przedstawiana jako ten główny przeciwnik, ten który tutaj Ukrainie szkodzi, no to wtedy wina za ewentualną porażkę będzie na Polskę. To jest ich potrzeba wewnętrzna – stwierdził Jabłoński.
„To jest też pewna cyniczna kalkulacja”. Mocne oskarżenia Jabłońskiego
Były wiceminister spraw zagranicznych poszedł jeszcze dalej. W jego ocenie politycy podejmujący takie decyzje mogą zdawać sobie sprawę, że wywołują one negatywne reakcje w polskim społeczeństwie, a mimo to traktować je jako narzędzie własnej polityki. - Tak sądzę, że to jest też pewna cyniczna kalkulacja, a cyniczna także dlatego, że oni myślę zdają sobie sprawę, że każdy tego typu ruch wzmacnia nastroje krytyczne wobec Ukrainy, a nastroje antyukraińskie, co także się odbija na przykład na obywatelach Ukrainy mieszkających w Polsce i oni tak naprawdę poświęcają swoich własnych obywateli po to, żeby mieć polityczną wymówkę i tłumaczyć się, że to nie oni przegrali wojnę, tylko to przez to, że Polska za mało pomagała – przekonywał Jabłoński w „Porannym Ringu”.
Sprawdź: Sikorski chce pięcioletniego zakazu dla Szeremety. Chodzi o całą strefę Schengen
Zdaniem polityka konsekwencje takich działań mogą więc odczuwać również sami Ukraińcy mieszkający w Polsce. Jabłoński uważa, że pogarszanie relacji z Warszawą może służyć części ukraińskich polityków do budowania narracji na potrzeby wewnętrzne.
Polska winna ewentualnej porażki Ukrainy? „Taki jest cel, cyniczny polityczny cel tych ludzi”
W rozmowie pojawił się również wątek informacji rozpowszechnianych w ukraińskich mediach o rzekomym wstrzymaniu polskiej pomocy wojskowej. Prowadzący przypomniał, że doniesienia te zostały zdementowane przez polski resort obrony. Jabłoński powiązał ten temat ze swoją oceną możliwych działań propagandowych wymierzonych w Polskę. – Taki jest cel, cyniczny polityczny cel tych ludzi– powiedział, odnosząc się do przedstawionej przez siebie koncepcji obarczania Polski odpowiedzialnością za ewentualne niepowodzenia Ukrainy.
Rosyjska prowokacja? Jabłoński odpowiada
Podczas rozmowy poruszono także sugestię, że kontrowersyjna uchwała lwowskich radnych mogła być inspirowana przez Rosję. Jabłoński ocenił taki scenariusz jako mało prawdopodobny. – Wykluczyć w 100% niczego nie można, ale wydaje mi się to bardzo mało prawdopodobne – powiedział. Jednocześnie zaznaczył, że Rosja z pewnością może wykorzystywać podobne spory do własnych celów propagandowych. Wyraźnie podkreślił jednak, że kontrowersje wokół UPA w żaden sposób nie usprawiedliwiają rosyjskiej agresji.
Zobaczcie całą rozmowę: