- Lwowska Rada Obwodowa ogłosiła rok 2027 rokiem UPA i Romana Szuchewycza, co spotkało się ze stanowczą krytyką Polski, określoną przez Tomasza Siemoniaka jako "fatalna" i "nieakceptowalna".
- Tomasz Siemoniak zdementował doniesienia o wstrzymaniu polskiej pomocy wojskowej dla Ukrainy, podkreślając, że Polska nie planuje wycofania wsparcia militarnego z powodu kontrowersyjnej uchwały.
- Polska zaapelowała do władz Ukrainy o wycofanie kontrowersyjnej uchwały, wskazując, że tego rodzaju działania "podmywają wsparcie Polski dla Ukrainy" i mogą negatywnie wpłynąć na wzajemne relacje.
Tomasz Siemoniak wyraził stanowcze potępienie uchwały lwowskiego samorządu. W programie "Graffiti" podkreślił, że inicjatywa ta jest "jeszcze gorsza niż nadawanie nazwy 'bohaterów UPA'" jednostkom wojskowym. Minister zaapelował do strony ukraińskiej o wycofanie uchwały, wskazując na negatywne konsekwencje dla wzajemnych stosunków.
- Strona ukraińska powinna zrobić wszystko, żeby taką uchwałę wycofać [...] to jeszcze gorsze niż nadawanie nazwy "bohaterów UPA" - stwierdził Tomasz Siemoniak, komentując decyzję Lwowskiej Rady Obwodowej.
Roman Szuchewycz, wymieniony w uchwale, jest postacią kontrowersyjną, określaną przez polski Instytut Pamięci Narodowej jako "architekt zbrodni wołyńskiej".
Sprawa wstrzymania pomocy
W kontekście kontrowersji wokół uchwały, portal Europejska Prawda, powołując się na źródła w ukraińskim rządzie, informował o rzekomym wstrzymaniu przez Polskę dużego pakietu pomocowego dla Ukrainy. Tomasz Siemoniak zdementował te doniesienia, odwołując się do oficjalnych komunikatów.
- Widziałem wypowiedź rzecznika naszego ministerstwa obrony, że nie ma mowy o żadnym wstrzymywaniu pomocy - powiedział i dodał, że opiera się na informacjach pochodzących z polskiego rządu.
Minister podkreślił, że według jego wiedzy Polska nie planuje wycofania wsparcia wojskowego dla Ukrainy z powodu wspomnianej uchwały.
Stanowisko Polski
Siemoniak określił krok lwowskiego samorządu jako "fatalny" i "nieakceptowalny". Zauważył, że podobne incydenty w przeszłości wymagały wspólnych wysiłków w celu zażegnania kryzysu. Minister wskazał, że Polska podjęła już konkretne działania, takie jak wydanie zakazu wjazdu na teren Rzeczypospolitej dla inicjatora uchwały oraz wystosowanie odpowiednich oświadczeń.
Morawiecki ma nowy pomysł. Deportacje i kary za propagowanie banderyzmu
- Oczywiście te decyzje obwodowej rady są fatalne. Wyszliśmy z tego kryzysu majowego wysiłkiem, wspólną mądrością - mówię o tym nadaniu nazwy "bohaterów UPA" jednej z jednostek wojskowych. Tak jakby Rosja zamawiała takie działania - ocenił. - Ważne jest, jak prezydent Zełenski i władze Ukrainy na to zareagują. [...] Myślę, że strona ukraińska powinna zrobić wszystko, żeby taką uchwałę wycofać i nie dawać takiego sygnału w fatalnym momencie. To jest jeszcze gorsze niż nadawanie nazwy "bohaterów UPA", bo tam wprost jest przywołana zbrodnicza postać Szuchewycza - dodał.
Dodał, że tego rodzaju działania "podmywają wsparcie Polski dla Ukrainy".
Rosyjskie działania hybrydowe
W dalszej części rozmowy poruszono kwestię rosyjskich działań hybrydowych wymierzonych w państwa NATO. Minister Siemoniak zwrócił uwagę na strategię Rosji polegającą na "rozmywaniu czerwonej linii" i testowaniu granic prowokacji
- W Waszyngtonie usłyszałem takie określenie, które bardzo mi się nie spodobało, ale jest dość adekwatne - gotowanie żaby. Wobec państw europejskich Rosja stosuje taką strategię, że gdy leży rosyjski dron na plaży, popatrzy się pięć sekund na telewizor [...] jesteśmy ponuro oswajani z pewnymi zdarzeniami [...] i tracimy wrażliwość na pewne rzeczy - ocenił.
Minister podkreślił konieczność przygotowania NATO na różnorodne formy wrogich działań, a nie tylko na konwencjonalny konflikt.
- Jeśli NATO będzie czekało tylko na wielką wojnę i nie będzie dostrzegało tego wszystkiego, co się dzieje, to z punktu widzenia państw członkowskich straci to sens - podsumował minister.