- Paulina Matysiak od 2019 roku nie skorzystała z państwowych środków na "kilometrówki", konsekwentnie promując podróże transportem publicznym.
- Kontrowersje wokół "kilometrówek" nasiliły się po tym, jak poseł Jacek Niedźwiecki wyśmiewał preferencje podróżowania pociągiem Matysiak, podczas gdy sam rozliczył ponad 47 tys. zł na ten cel. Stanowi to jaskrawy kontrast wobec jej minimalnych wydatków.
- Wielu parlamentarzystów rozlicza wysokie kwoty za "kilometrówki", często w budzących wątpliwości okolicznościach, co wskazuje na systemowy problem z przejrzystością i zasadnością tych wydatków publicznych.
Paulina Matysiak przedstawiła zestawienie, z którego wynika, że od początku swojej kadencji w 2019 roku nie skorzystała z państwowych środków na tak zwane kilometrówki. Informację tę opublikowała na Twitterze.
- Temat kilometrówek posłów ostatnio znowu wzbudza sporo emocji. W moim przypadku kwota przeznaczona na ten cel wynosi okrągłe 0 złotych - niezmiennie od 2019 r., odkąd mam zaszczyt reprezentować Państwa w Sejmie - napisała.
Posłanka, konsekwentnie promująca podróże transportem publicznym, do swojego wpisu dołączyła również zachętę do korzystania z pociągów. Zaledwie dzień wcześniej zachowanie posła Koalicji Obywatelskiej Jacka Niedźwieckiego, który publicznie żartował z jej preferencji podróżowania pociągiem, wywołało kontrowersje. Polityczka udostępniła w mediach społecznościowych nagranie, na którym poseł przedrzeźnia ją, wykonując gest syreny lokomotywy. Kontekst ten, w połączeniu z danymi dotyczącymi własnych rozliczeń Jacka Niedźwieckiego, wywołał dyskusję publiczną. W 2025 roku na koszty transportu w ramach działalności poselskiej czyli kilometrówki wypłacono mu ponad 47 tys. zł. Dla porównania, Paulina Matysiak rozliczyła w tym okresie 545 zł, co stanowiło wyłącznie zwrot kosztów przejazdów taksówkami.
Sejmowi królowie taxi. Posłowie PiS biją wszystkich na głowę
Warto przypomnieć, że zgodnie z obowiązującymi przepisami, parlamentarzyści mają możliwość rozliczania kosztów związanych z przejazdami własnym samochodem lub innym pojazdem, korzystając z ryczałtu przeznaczonego na prowadzenie biur poselskich. W 2026 roku kwota ta wynosi 25 tys. zł, co oznacza wzrost o ponad 1,6 tys. zł w porównaniu do roku poprzedniego. Posłowie mogą wykazać do 3,5 tys. km miesięcznie, a zwrot środków następuje po złożeniu wniosku w Kancelarii Sejmu.
Kilometrówki polityków
Wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka, posiadający biuro w Tychach, rozliczył 41 360 zł. Dodatkowo, w kosztach biura uwzględniono wynajem samochodu za 17 917 zł oraz przejazdy taksówkami za 1 362 zł. Tuż za nim znalazł się minister nauki Marcin Kulasek z Olsztyna, który wykazał 40 537 zł. Ministra klimatu Paulina Hennig-Kloska z Gniezna rozliczyła 23 766 zł, a pełnomocniczka rządu ds. równości Katarzyna Kotula ze Szczecina przedstawiła rozliczenia na kwotę 22 525 zł. Niższy zwrot odnotował wiceszef MON Cezary Tomczyk z Sieradza, wynoszący 16 974 zł z tytułu kilometrówek, a w jego kosztach pojawił się także wydatek na wypożyczenie samochodu za 42 tys. zł.
Szczególne pytania budzą rozliczenia parlamentarzystów, którzy posiadają biura poselskie w Warszawie, co teoretycznie powinno ograniczać potrzebę długich podróży. Wśród nich wyróżnia się posłanka Lewicy Anna Maria Żukowska, która w 2025 roku rozliczyła 38 tys. zł kilometrówki. Według szacunków odpowiada to około 33 tys. km przejechanych na koszt podatników. Jej biuro poselskie w Warszawie jest zlokalizowane zaledwie 1,7 km od Sejmu, a jako szefowa klubu Lewicy ma również do dyspozycji samochód służbowy z kierowcą. Szef KPRM Jan Grabiec otrzymał 27 600 zł z tytułu kilometrówek, mimo że na co dzień korzysta ze służbowego auta. Według danych portalu jakglosuja.pl, Łukasz Mejza w 2025 roku rozliczył ponad 48 tys. zł na kilometrówki poselskie. Co ciekawe, Antoni Macierewicz z PiS, który nie posiada prawa jazdy, odliczył 16 732,50 zł za przejazdy prywatnym samochodem oraz 1 107 zł na taksówki.
Przedstawione dane ukazują szeroki zakres wykorzystania środków publicznych na podróże poselskie, co w kontekście dyskusji zainicjowanej przez Paulinę Matysiak, skłania do refleksji nad zasadnością i transparentnością tych wydatków.