hgd
Upadek Przemysława Czarnka. Bronił Brauna
W Prawie i Sprawiedliwości nie tylko iskrzy – tam wybuchł prawdziwy pożar, który może doprowadzić do ostatecznego rozłamu! Dziennikarki ostro skrytykowały Przemysława Czarnka broniącego słowa Grzegorza Brauna o Auschwitz.
- Usłyszałam taką setkę Przemysława Czarnka, który go z tego tłumaczył, co już w ogóle uważam, że to jest upadek Przemysława Czarnka naprawdę. [...] "On mówił o Auschwitz, ale nie o Birkenau..." Chryste, chłopie, weź się uderz w głowę, byłeś ministrem edukacji - grzmiała Olczyk.
Zdaniem dziennikarek takie zachowanie Czarnka mogło być postrzegane w partii jako jawne podważanie autorytetu Jarosława Kaczyńskiego, który publicznie deklarował, że PiS nie wejdzie w koalicję z Braunem. Tłumaczenie Brauna przez Czarnka sprawia, że elektorat traci wiarę w jasne stanowisko lidera PiS.
Morawiecki chce być kandydatem na premiera, albo odejdzie z PiS?
Sytuacja wokół Mateusza Morawieckiego jest równie napięta. Były premier, nieustannie "grillowany przez frakcję Zbigniewa Ziobry i publicznie atakowany przez Patryka Jakiego, zdaje się tracić cierpliwość do roli partyjnego kozła ofiarnego. Joanna Miziołek ocenia sytuację krótko: „Mateusz Morawiecki jest już mentalnie poza PiSem i nawet mu się specjalnie nie dziwię”.
Konflikt eskalował do tego stopnia, że Morawiecki i Jaki mają stanąć przed partyjną komisją etyki po brutalnej wymianie zdań w internecie. Jednak Morawiecki nie zamierza odchodzić po cichu i budować własnego projektu od zera. Jak mówi Joanna Miziołek: „Bardziej chodzi chyba o to, tak mi mówią w PiSie, że on nie chce zrobić rozłamu. On wolałby być wyrzucony”. Taka strategia dałaby mu wolną drogę do dalszych działań politycznych bez łatki „rozłamowca”.
Kandydat na premiera idzie na pewne ścięcie?
Najgorętszy wątek dotyczy ogłoszenia kandydata PiS na premiera. Mateusz Morawiecki, czując się upokarzany kolejnymi nominacjami, miał postawić Jarosławowi Kaczyńskiemu twarde weto wobec nazwisk takich jak Tobiasz Bocheński czy właśnie Przemysław Czarnek.
- Mateusz Morawiecki postawił tak zwane weto (...) wysłał tak zwanego gołębia pokoju. (...) Jeżeli ty to zrobisz Jarek, no to wtedy Mateusz wyjdzie [...] To był naprawdę szantaż tak naprawdę taki nie gołąbek pokoju, tylko gołąbek szantażu - powiedziała Eliza Olczyk.
W obliczu tego ultimatum prezes Kaczyński miał zdecydować się na manewr z „królikiem z kapelusza”. Wybór padł podobno na samorządowca – Lucjusza Nadbereżnego, prezydenta Stalowej Woli.
Co więcej, nowa funkcja kandydata na premiera jest w samym PiS-ie postrzegana jako misja samobójcza. Joanna Miziołek przytacza brutalną opinię krążącą w partii: „To jest tak zwany premier techniczny jak pan Gliński i każdy kto się na to godzi jest po prostu jak oni mówią w PiSie frajerem”.
Zapraszamy do obejrzenia całego programu.
Polecany artykuł: